środa, 10 czerwca 2015
GRUVIA „Taniec jest subtelnym balansem pomiędzy ideałem ,a pięknem„ cz.I
Szkoła tańca Seven Dragons, jedna z najlepszych szkół w Magnolii.W niej rodzą się taneczne talenty.
Gray Fullbaster syn znanych tancerzy Silvera i Miki Fullbaster. Tańczy od 10 roku życia.Kocha grę w kosza.Tańczy ze względu na rodzców.
Juvia Loxar córka Yukio i Rumi Loxar. Zaczęła tańczyć zaledwie w wieku 6 lat. Wszystko zmieniło się po kontuzji stawu kolanowego, którego doznała w czasie treningu do mistrzostw. Niedawno wyszła ze szpitala po zabiegu artroskopii. Nie będzie mogła już tańczyć.
-Juviś, chodź jedziemy do szkoły po reszte twoich rzeczy!-usłyszała głos swojej rodzicielki
-Już, idę mamo!-dopinała ostatnie rzepy w stabilizatorze, wzięła kule i powoli zaczęła zchodzić po schodach bez słowa wsiadła w samochód i ruszyli.
Cały czas myślała co będzie robić bez tańca.Dla niej było to całym życiem.Co miałaby robić?Nie wiedziała.Przez 12 lat tańczyła.Świat jej się załamał.Do szkoły jechała jak na skazanie. Kiedy wysiadała z samochodu mama musiała jej pomóc sama sobie nie da rady. Powoli o kulach szła w stronę wejścia do szkoły.Była smutna wręcz zrospaczona.
-Juvia!-jej koleżanka Lucy rzuciła się jej na szyję.-Kiedy wracasz?
-No właśnie nie wracam-oznajmiła-Przyjechałam tylko po resztę rzeczy,
Zaczęła pakować rzeczy do torby. Buty na zmianę.Nawet puchary i medale. To bolało.Bardzo bolało kiedy chowała te wszystkie rzeczy.Powoli o kulach zaczęła kierowac sie w stronę drzwi.Nagle drzwi się otworzyły.Dziewczyna w ostatniej chwili zdążyłą odsunąć i zatoczyć się. Wszedł przystojny chłopak.Wysoki wysportowany.
-Gray Fullbaster-przedstawił się-Przeniosłem się z Crocus
-Ej!Byś mógł trochę uważać-skarciła go Lucy-Byś zrobił jej krzywdę
-Komu?-obejrzał się-Tej podrzędnej tancerce?
-Ta podrzędna tancerka zdobyła więcej nagród niż ty przez całą swoją karierę-blondynka broniła przyjaciółkę.
-Lucy daj spokój-Juvia po tych słowach opuściła szkołę i ruszyła w stronę samochodu, w którym czekała na nią mama.Bez słowa wsiadła.Nie chciała z nikim rozmawiać.Słowa tego chłopaka ją zabolało.Nie jest żadną podrzędną tancerką.Swój sukces zawdziecza swojemu uporowi i temu że nawet kiedy było naprawdę trudno nigdy się nie poddawała.
~~*~~
2 miesiące minęły bardzo szybko wreszcie ma zdjęty stabilizator.Będzie mogła chodzić beż najmniejszych utrudnień.Juvia szykuje się właśnie ponieważ do jej sąsiedztwa wprowadziły się nowe osoby.Założyła niebieską sukienkę i czarne szpilki.
-Juvia, To Silver i Mika Fullbaster-przedstawiła kobieta-A to ich syn Gray
-Miło mi poznać-powiedziała po czym się przedstawiła-Juvia Loxar
-Nam też miło cię poznać-państwo Fullbaster się uśmiechnęło.
-Powiedz mi Juvia te wszystkie nagrody są twoje?-pan Fullbuster zabrał głos przy obiedzie
-Tak, kiedyś tańczyłam-uśmiechnęła się
-Nasz syn też tańczy-pani Mika posłała jej uśmiech.
Kolacja minęła bardzo szybko.Państwo Fullbaster jest bardzo miłe.Tylko ich syn jakiś zadufany w sobie kretyn.Cały czas patrzył sie na nią z pogardą.W czym ona jest gorsza. Nie mogłą zasnąć więc wyszłą na balkon żeby pomyśleć zastanowić się nad wszystkim. Kiedy wyszła zobaczyła że na balkonie stoi jej nowy sąsiad.Postanowiła go zignorować za takie traktowanie.Jak była mała nauczyła się schodzić z balkonu tak aby się nie uszkodzić.Gdy już zeszła ruszyła do domku na drzewie który kiedyś zrobił jej tata. Cały czas czuła na sobie wzrok chłopaka.
Rano wróciła żeby się przebrać i iść do ogrodu aby poćwiczyć. Włączyła muzykę i zaczęła tańczyć sama.
-Hej bo się przetrenujesz!-młody Fullbaster postanowił uprzykrzyć życie Juvii
-Spadaj!-odpowiedziała kiedy stał naprzeciw niej
-Zatańcz ze mną-Gray wyciągnął ku niej dłoń
Podała mu dłoń. Chłopak był zdziwiony jej umiejętnościami
-Przepraszam-czarnowłosy żałował tego co jej zrobił
-Nic sie nie stało-dziewczyna posłała mu uśmiech.
-Może poznajmy się na nowo-chłopak szczerze się uśmiechnął po czym wyciągnął dłoń-Jestem Gray.
-Juvia-niebieskowłosa posłała chłopakowi uśmiech.-Musze już iść.
Młoda Loxar była pod wrażeniem chlopaka.Kiedy z nim tańczyła czuła się niesamowicie. Tak jak wtedy,Nagle poczuła ból w kolanie i zatoczyła sie na ścianę.Powoli tak żeby nikt się nie zorientował i żeby nie bolało weszła po schodach do swojego pokoju i zażyła tabletki przeciwbólowe.
Podczas kąpieli myślała o Grayu,Poczuła do niego pociąg fizyczny albo się zakochała
Rano nawet nie uzłyszała że któś po ciuchu wkradł się do jej pokoju po upszednim wpuszeniu do domu przez jej rodzicielkę.Delikatnie odchylił kołdrę i wsunął się kładąc rękę na jej biodrze.
-Idziemy tańczyć-szeptał do jej ucha
-Gray!!!!!!!-krzyknęła wstając jak oparzona-Co ty tutaj robisz?
-Przyszedłem obudzić moją ulubioną sąsiadkę-Juvia zobaczyła szeroki uśmiech na jego twarzy.
~~~*~~~~
Coraz bardziej się do siebie zbliżali.Codziennie ćwiczyli po kilka godzin dziennie.Juvia była szczęśliwa.Zakochiwała się w Gray'u coraz bardziej, lecz nie wiedziała o jednej rzeczy.Gray Fullbuster ma dziewczynę.Angel Aguria Tancerka z poprzedniej szkoły tańca do której uczęszczał Gray.
poniedziałek, 11 maja 2015
INFORMACJA 2
No to tak.Zacznę od tego że mam pomysły nawet sporo, ale myślę nad skończeniem pisania.Mam wrażenie że nikt nie czyta tego co piszę.
Jest mi z tego powodu troszeczkę smutno
.Dlatego proszę jeżeli drogi czytelniku przeczytasz dany one shot daj znać czy się podobał.Wtedy będę wiedziała w czym mam się poprawić.
~~Ney-chan~~
Jest mi z tego powodu troszeczkę smutno
.Dlatego proszę jeżeli drogi czytelniku przeczytasz dany one shot daj znać czy się podobał.Wtedy będę wiedziała w czym mam się poprawić.
~~Ney-chan~~
sobota, 21 marca 2015
wtorek, 17 marca 2015
NATSU X LUCY
Dwójka dzieci bawi się w pałacu.Blondwłosa dziewczynka właśnie ucieka przed różowowłosym chłopcem dla którego jest bardzo ważna lecz żadne tego jeszcze nie wie.
Osiemnastoletnia księżniczka właśnie któryś raz z rzędu ucieka z pałacu w przebraniu żeby poczuć się jak zwykła mieszczanka. Biednej rodzinie dała sakiewkę złota.Bardzo lubiła rzychodzić do swoich poddanych.Po powrocie do pałacu od razu przebrała się w suknie.
-Panienko-weszła Levy pokojówka Lucy jak i najlepsza przyjaciółka-Ojciec wzywa
-Levy ile razy mam powtarzać że masz mi mówić po imieniu?-blondynka zabrała głos
-Dobrze Lucy-niebieskowłosa posłała jej uśmiech.
-Witam cię ojcze-przywitała delikatnie się skłoniła-Co się stało że mnie wzywałeś?
-Droga Lucy będziesz miała opiekuna-oznajmił po czym pokazał jej chłopaka-To jest Natsu Dragneel.Oprowadź go po zamku proszę.
-Oczywiście-zgodziła się-Jestem Lucy
Skądś go znała ale nie wiedział skąd, gdzieś już widziała te zielone oczy tylko nie pamiątała skąd.
-Jesteś bardzo podobna do mamy panienko-Natsu zabrał głos kiedy prechodzili obok obrazu.
-Przykro mi-zdawało mu się że ją uraził
-Jest dobrze.I jeszcze jedno-powiedziała poważnie dodając-Nie mów do mnie panienko.Nie lubię tego
-Jak sobie życzysz,Lucy-różowowłosy się uśmiechnął.
Po wytłumaczeniu co ma robić przez króla i oprowadzenia po zamku przez księżniczke Natsu postanowił trochę odpocząć.Jego komnata jest tuż obok komnaty Lucy.Usłyszał jakieś szmery.
-Kim jesteś?-spytał kiedy ten ktoś wyszedł z komnaty księżniczki, jakież było jego zdziwienie kiedy osoba zdjęła kaptur-Lucy gdzie ty się wybierasz?
-Idę do miasta-oznajmiła z uśmiechem
-Sama?-był zdziwiony
-Zawsze chodziłam sama-oznajmiła idąc w stronę wyjścia dla służby.
-Czekaj idę z tobą-poszedł z nią w końcu był jej opiekunem cokolwiek to znaczy.
Teraz już wiedział o co chodziło jej ojcu.Księżniczka ucieka codziennie ucieka z pałacu kilka razy. Znała to miasto na pamięć.Postanowiła go oprowadzić.Pokazywała gdzie co jest.
Do zamku wrócili późnym wieczorem tak aby nikt się nie zorientował.
-Dobranoc kisiężniczko-pożegnał się różowowłosy
-Dobranoc-księżniczka weszła do swej komnaty.
Leżąc w łóżku zastanawiała się skąd zna te zielone oczy.Przypominała sobie różne wydarzenia z jej młodości.Najbardziej wstrząsneło nią śmierć jej ukochanej mamy i zniknięcie najlepszego przyjaciela.Ale to nie możliwe przecież on zginął tak im powiedziano.Wiedziała że coś jest nie tak.To musi być on.Po prostu musi.Właśnie to stąd pamiętała te oczy.Przecież jej przyjaciel miał na imię Natsu.Doskonale to pamiętała.Znalazła go a może jednak on ją. Po tych rozmyśleniach oddała sie w objęcia Morfeusza.
Kiedy wstała od razu ubrała się w najładniejszą suknie.Wyszła z komnaty i poszła na śniadanie jednak osoby której jak wyczekiwała nie było.Postanowiła że weźmie śniadnie i mu je zaniesie.Weszła do komnaty.Zauważyła że różowowłosy śpi.Bez żadnego namysłu usiadła przy łóżku i obserwowała jak śpi.Teraz była pewna że to on. Tęskniła za nim.Wtedy zrosumiała że jest dla niej bardzo ważny.
-Co tu robisz?-zaskoczony jej obecnością.
-Przyniosłam ci śniadanie-oznajmiła uśmiechnięta-Gdzie ty byłeś przez ten czas Natsu?
-O czym ty mówisz?-nie wiedział o czym mówi
-Nie pamiętasz mnie?-miała łzy w oczach-Przecież tyle czasu spędziliśmy razem.
-Lucy!-krzyknął wstając z łoża i mocno ją przytulił-Przepraszam.Przepraszam że zniknąłem
-Gdzie ty byłeś?-nadal płakała
-Porwał mnie smok i wychował na smoczego zabójcę-opowiedział
Stali tak przytuleni i wtedy zobaczyła.Jej przyjaciel był teraz mężczyzną.Wysoki umięśniony przystojny. Rozmawiali o tym co było.Wspominali dawne czasy.Natsu również zauważył że mała Lucy zmieniła się teraz w piękną kobietę.
Księżniczka poszła do swojej komnaty aby się przebrać odpowiednio do jazdy konnej.Razem pojechali na polanę gdzie chodzili jako dzieci.Wyglądał tak samo jak wtedy.Właśnie teraz zrosumiała że go kocha go nie jak przyjaciela tylko jak wybranka serca.Kiedy wrócili Lucy została wezwana przez ojca
-Wzywałeś mnie tato?-z uśmiechem powitała rodzica
-Tak-był zdziwony jej uśmiechem, tak rzadko to robiła-Jak wiesz jutro jest bal i na nim pojawi się twój przyszły małżonek Księże Sting Eucliffe.
Gdy tylko to powiedział, Lucy wybiegła z sali z płaczem.W tajemnicy przed Natsu uciekła z pałacu aby się uspokoić.Poszła do pobliskiej karczmy.
-Lucy-Mira, córka karczmarza zmartwiła się wyrazem twarzy-Co się stało?
-Ojciec chce mnie wydać za mąż-oznajmiła przyjaciółce.
-Lucy, napij się z nami-Cana jej przyjaciółka z dzieciństwa zawsze potrafi rozśmieszyć i poprawić humor.-Napij się ze mną.
Natsu zorientował się że księżniczka uciekła i wiedział też co było tego powodem.Jednak to nie powód żeby uciekać.Szybko wsiadł na konia i pojechał do miasteczka.Długo jej szukał.Znalazł ją w karczmie wpół przytomną.
-Lucy idziemy-oznajmił i wziął ją na ręce
-Ja nigdzie nie ide-wyrywała sie
Jednak ten jej już nie słuchał.Nie mógł wejść do zamku z nią w takim stanie. Nie mogła stać o własnych siłach. Musiał jakoś się przedostać do zamku.Postanowił wejść wejściem dla służby.Co o dziwo mu się udało.Jak najszybciej udał się do komnaty książniczki jednak ta nie wachała się go puścić.
-Natsu, ja cie kocham-powiedziała kiedy już się lepiej poczuła.
-Gadasz bzdury księżniczko-uśmiechnął się sztucznie.Niespodziewanie go pocałowała-Lucy przestań.
-Wiem, że ty też tego chcesz-powiedziała ten alkohol tylko dodał jej odwagi
Natsu już się nie hamował odwzajemniał jej pocałunki z taką samą namiętnością.Zaczął rowiązywać sukienkę księżniczki.Nie wiedzieć kiedy oboje byli nadzy.Nic ich nie krępowało.Różowowłosy powoli delikatnie wszedł w Lucy na co ta tylko jęknęła.Z czasem przyspieszał tępo.Wbiła paznokcie w jego plecy kiedy ich ciała przeszył ten cudowny dreszcz.Opadli zmęczeni na łóżko.
Oddali się w objęcia Morfeusza.Rano pierwsza wstała Lucy.Obserwała jak jego klatka podnosi się i opada, jak śpi i słodko wygląda.Jest szczęśliwa że oddała się komuś kogo kocha.
-Jak się spało?-spytał otwierając oczy
-Bardzo dobrze-uśmiecnhnęła sie-A teraz idź sie przygotuj na bal.
-Jak sobie życzysz, damo mego serca-pocałował ją i zniknął z komnaty.
Cały czas myślała co ma zrobić aby sie z tego wykręcić.Jest tylko jedno pytanie:jak to zrobić?Kocha Natsu nikogo innego i to z nim chce spędzić życie.On jestdla niej bohaterem. Siedząc u siebie w komnacie różowowłosy rozmyślał czy aby dobrze zrobił kochając się z księżniczką, która jest już komuś obiecana.Nie wiedział jednak nic o przepowiedni że i tak będą razem.Przygotowania do balu szły pełną parą.Z kuchni dochodził cudowny zapach różnojakich potraw.Sala była przygotowana.Służba już czekała na gości .Różowowłosy chłopak siedział przed zamkiem przy fontannie.Księżniczka była ubierana w czerwoną suknie, jeszcze tylko ułożyć włosy i będzie gotowa na bal.Wreszcie wystrojona wyszła ze swej komnaty i ruszyła ku wyjściu z zamku.
-Natsu!-zawołała chłopaka kiedy tylko go zobaczyła. Sparaliżowało go z wrażenia
-Jesteś piękna-gdy j a zobaczył był szczęśliwy.
Miał ochotę przytulić ukochaną ale nie mógł.Została obiecana komóś innemu.Nie chciał jej oddawać była jego.Wyciągnął ku niej dłoń-Może się przejdziemy?
-Oczywiście-księżniczka bez zastanowienia zgodziła się i złapała jego dłoń
Poszli na ich łąkę aby spędzić chwile sam na sam.To oni byli sobie przeznaczeni lecz nic nie wiedzieli o legendzie.Powolnym krokiem wracali do zamku, bo jeżeli goście się zdjadą a księżniczki brak?
-Księżniczko!Bal się rozpoczął-usłyszała gdy tylko pojawiła się na dziedzińcu.Natsu zaprowadził Lucy na salę.
-Lucy, to jest twój narzyczony-król pokazał na blondyna-Sting Eucliffe.
-Miło mi cię poznać księżniczko-książę ukłonił się nisko.
W Natsu się już gotowało.Chciał już końca balu.Wściekły wyszedł z sali i kierował się ku wyjściu z zamku.Nie miał ochoty patrzeć jak ktoś podrywa jego ukochaną.Poszedł na łąkę.Na miejscu zaczął płonąć.Jednak płomnienie nie robiły mu krzywdy.Taka była jego moc.Dostał szału niszczył drzewa, wszystko co napotkał na drodze.Stracił ją trzynaście lat temu i nie może stracić jej dzisiaj.Nie może na to pozwolić.Kiedy się uspokoił powoli wracał do zamku.Bal jeszcze trwał.
-Można prosić?-odezwał się gdy tylko znalazł się przy Lucy
-Tak-księżniczka uśmiechnęła się
W tańcu było wida.ć jakie uczucie do siebie żywią.Jak bardzo do siebię pasują.Wszyscy z podziwem na nich spoglądali.Uśmiechnięta księżniczka co naprawdę bardzo rzadko się zdarzało i jej opiekun.Spoglądała na niego tak jak powinna na ukochanego co oczywiście nie uszło uwadzę przyszłemu mężowi księżniczki jak i jej ojcu.
-Kim jest ten chłopak, z którym tańczy?-odezwał się książe
-To jej opiekun-król był szczęśliwy że widzi uśmiech córki-Przyjaciel z dzieciństwa
-Wydaje się jakby był kimś więcej-po tych słowach już nic nie usłyszał.
Zakochani zdążyli się ulotnić. W komnacie księżniczki rozbrzmiewały śmiechy dwóch osób które chcą spędzić ze sobą resztę życia.Różowowłosy zaczął rozbierać księżniczkę z sukni na co dała mu pełne pozwolenia.Wiedzieli co się dzisiaj zdarzy. Nagle rozległ się trzask do komnaty wpadł książę Sting
-Wiedziałem że coś was łączy-był pewny swego, po czym zwrócił się do Natsu-Zabije cię.
-Nie rób tego!-księżniczka próbowała zapobiec bójce
-Mnie nie chcesz, tylko zwykłego chłopaka?!-wykrzyknął po czym rzucił się na różowowłosego który ominął atak
-Lucy?-wyciągnął dłoń ku jasnowłosej-Pójdziesz ze mną?
Księżniczka bez zawahania złapała dłoń ukochanego.Wybiegli z komnaty i biegli ku wyjściu z zamku. Wsiedli na konie i odjechali.Król wydał rozkaz przyprowadzenia ich.Młodzi pojechali przez łąkę którą to różowołosy zniszczył.Wojsko dogoniło ich szybciej niż myśleli.Wiedzieli że nie uciekną. Natsu zeskoczył z konie a Lucy pojechała dalej jednak wróciła się po ukochanego.Sam nie da rady.
-Natsu!!!-księżniczka biegła w stronę różowowłosego
Młoda dziewczyna została złapana przez jednego z rycerzy któremu na szczęście się wyrwała. Najszybciej jak było to możliwe uciekli do lasu. Natsu znał te tereny jak własną kieszeń.Trafili do miasteczka.Ruszili do karczmy.Mira skierowała ich do pokoi na górze żeby przeczekali wszystko.
Natsu od razu po wejściu do pokoju namiętnie całował księżniczke.Zaczął rozbierać Lucy z sukni.Dziewczyna nie była dłużna.Po chwili oboje byli nadzy.Różowowłosy pieścił blondynke z uwielbieniem jakby jutro miał oznaczać ich koniec.Księżniczka wbijała paznokncie w plecy smoczego zbójcy gdy tylko poczuła uczucie spełnienia.
Z samego rana do karczmy wpadło wojsko i zabrali młodych do pałacu gdzie miała ich czekać kara.
-Lucy jak mogłaś to zrobić?!-król był zły na córkę-Czeka was kara.
-Poddam się karze-odpowiedziała z dumą
-20 batów.A ty-spojrzał się na Natsu-Zostajesz wypędzony z królestwa.
-NIE!!!-księżniczka zaczęła płakać
Różowowłosy nie oglądał się za Lucy wybiegł z sali tronowej i kierował się ku wyjściu.Nie mógł pozwolić aby ktoś oszpecił jej ciało.Biegł jak najszybciej w stronę lasu.Tam gdzie mieszkał razem ze smokiem aby obmyślić plan jak ją uratować.
-Po co ci to było?-Sting pierwszy zabrał głos.
-Wyjdź stąd-Lucy cały czas była niedostępna.
-Dostaniesz baty to nauczysz się posłuszeństwa-po czym wyszedł.
Blondwłosa dziewczyna siedząc myślała co robi teraz jej ukochany.Tak bardzo chciał się do niego przytulić.
Teraz szła na dziedziniec aby poddać się karze.Wie że nadal będzie uciekać. Czekała przygotowana już na ojca który tą karę ma wykonać. Kiedy wszystko się zaczeło usłyszała krzyki
-To smok!-mieszczanie krzyczeli
-Natsu-księżniczka była szczęśliwa-Tu jestem!
Smok wylądował po czym z jego grzbietu zszedł Natsu.Wziął Lucy na ręcę i wrócił na smoka.
-Kim ty jesteś?-król zabrał głos
-Jestem Natsu Dragneel-różowowłosy przedstawił się-Zabójca i Król Smoków.
-Czekaj jeżeli jesteś królem, moge za ciebię wyjść-uświadomiła go księżniczka.
Wszystko potoczyło się tak jak powinno.Przepowiednia się spęniła.Księżniczka wyszła za Księcia i żyli długo i szczęśliwie.
poniedziałek, 2 lutego 2015
GAJEEL X LEVY II
II
Szczerze mówiąc czułam że coś jest nie tak.Kiedy ich zauwarzyłam że idą w naszą stronę pomyślałam że zaraz będzie rozróba.Zauważyłam że nas omineli bez słowa.
-Co tam wyczytałaś?-spytał wyrywając mnie z zamyśleń
-Nic ciekawego-wstałam i zaczęłam kierować się w stronę wody.Gajeel jak zawsze poszedł za mną.Cały czas mnie chroni Kocham go i jestem pewna tego.Wziął mnie na ręce i pocałował.Od kiedy pamiętam był sam no chyba że z Laxusem to co innego.Chciałam pływać sle oczywiście Redfox siłą wyciągnął mnie z wody
Zauważyłam że w naszą stronę zmierza moja matka.Gajeel mnie postawił na ciepłym piasku.
-Kto to jest?-orzywiście z pretensjami matka
-Od kiedy cie to interesuje?-złość we mnie buzowała
-Od zawsze-oznajmiła dodając-Ale sobie materiał na chłopaka znalazłaś.Znudzi się tobą i cię rzuci.Co było z tym ostatnim?
Tego już nie wytrzymałam uciekłam jak najdalej od wszystkich.Nie chce tego wspominać to jest zbyt bolesne.Wróciłam do hotelu ubrałam się spakowałam i biorąc bagaże uciekłam w kierunku dworca kolejowego. Co ja jej zrobiłam nigdy się mną nie przejmowała dopiero teraz żeby odstraszyć kolejnego chłopaka.Nie chce mieć z nią nic do czynienia. Pośpiesznie szłam żeby nikt mnie nie zauważył.Kocham Gajeela ale nie chce żeby mnie wrócił.Moje wysiłki poszły na marne. Redfox czekał na mnie przed gmachem.
-A ty gdzie się wybierasz?-zapytał smutny-Zrobiłem coś źle?
-Nie nie chce po prostu widzieć tej kobiety która jest moją matką-poinformowałam.
-Po powrocie zamieszkasz ze mną-zabrał mi walizkę-A teraz idziemy do księgarni kupimy książki i będziemy czytać.
-A na plaże kiedy?-wytarłam łzy
-W nocy-pocałował mnie
Poszliśmy do księgarni.Kupiłam sobie ogrom książek.Gajeel nosił wszystko za mnie.Wróciliśmy do hotelu i udaliśmy się prosto do pokoju.
-Wpadacie do mnie i Lucy?Mamy alkohol-do pokoju wpadł Natsu
-Jasne-zgodziłam sie
Swoją stroną ciekawe co u gołąbeczków pewnie jeszcze śpią bo Bóg jeden wie co oni tam robili i o której wrócili.Położyłam się na łóżku a Gajeel wypakowywał mnie.Po chwili dołączył do mnie
do mnie co komicznie wyglądało ale było mi za ciężko więc się zamieniliśmy miejscami
Szczerze mówiąc czułam że coś jest nie tak.Kiedy ich zauwarzyłam że idą w naszą stronę pomyślałam że zaraz będzie rozróba.Zauważyłam że nas omineli bez słowa.
-Co tam wyczytałaś?-spytał wyrywając mnie z zamyśleń
-Nic ciekawego-wstałam i zaczęłam kierować się w stronę wody.Gajeel jak zawsze poszedł za mną.Cały czas mnie chroni Kocham go i jestem pewna tego.Wziął mnie na ręce i pocałował.Od kiedy pamiętam był sam no chyba że z Laxusem to co innego.Chciałam pływać sle oczywiście Redfox siłą wyciągnął mnie z wody
Zauważyłam że w naszą stronę zmierza moja matka.Gajeel mnie postawił na ciepłym piasku.
-Kto to jest?-orzywiście z pretensjami matka
-Od kiedy cie to interesuje?-złość we mnie buzowała
-Od zawsze-oznajmiła dodając-Ale sobie materiał na chłopaka znalazłaś.Znudzi się tobą i cię rzuci.Co było z tym ostatnim?
Tego już nie wytrzymałam uciekłam jak najdalej od wszystkich.Nie chce tego wspominać to jest zbyt bolesne.Wróciłam do hotelu ubrałam się spakowałam i biorąc bagaże uciekłam w kierunku dworca kolejowego. Co ja jej zrobiłam nigdy się mną nie przejmowała dopiero teraz żeby odstraszyć kolejnego chłopaka.Nie chce mieć z nią nic do czynienia. Pośpiesznie szłam żeby nikt mnie nie zauważył.Kocham Gajeela ale nie chce żeby mnie wrócił.Moje wysiłki poszły na marne. Redfox czekał na mnie przed gmachem.
-A ty gdzie się wybierasz?-zapytał smutny-Zrobiłem coś źle?
-Nie nie chce po prostu widzieć tej kobiety która jest moją matką-poinformowałam.
-Po powrocie zamieszkasz ze mną-zabrał mi walizkę-A teraz idziemy do księgarni kupimy książki i będziemy czytać.
-A na plaże kiedy?-wytarłam łzy
-W nocy-pocałował mnie
Poszliśmy do księgarni.Kupiłam sobie ogrom książek.Gajeel nosił wszystko za mnie.Wróciliśmy do hotelu i udaliśmy się prosto do pokoju.
-Wpadacie do mnie i Lucy?Mamy alkohol-do pokoju wpadł Natsu
-Jasne-zgodziłam sie
Swoją stroną ciekawe co u gołąbeczków pewnie jeszcze śpią bo Bóg jeden wie co oni tam robili i o której wrócili.Położyłam się na łóżku a Gajeel wypakowywał mnie.Po chwili dołączył do mnie
do mnie co komicznie wyglądało ale było mi za ciężko więc się zamieniliśmy miejscami
Nawet nie zauważyłam kiedy zasnęłam.Kiedy się obudziłam odruchowo spojrzałam na wyświetlacz telefonu miałam sms:
"Levy przyjdź wcześniej chłopcy wyszli jesteśmy same:*"
Przebrałam się i ruszyłam dwa pokoje dalej do pokoju Lucy i Natsu.Skoro oni wyszli to impreza rozpocznie się wcześniej co bardzo mnie ucieszyło.
-Można?-weszłam do pokoju
-Ty sie jeszcze pytasz-odezwała się Erza
-A gdzie masz pana Redfoxa-zaśmiała się Evergreen
-Śpi-oznajmiłam i dołączyłam do dziewczyn.
Chłopcy zostawili sake, piwo i wyszli.Dowiedziałam się że Erza jest z Jellalem, Ever z Elfmanem,Lisanna z Laxusem,Lucy z Natsu co z resztą każdy już wiedział,Juvia z Grayem,Mira z Freedem.Cana się przyznała że ma chłopaka którego nie wzięła ze sobą.Pierwsza butelka sake zeszła w mgnieniu oka i zaczęła się druga w między czasie popijając piwo. Przyszła nawet Wendy.Piła razem z nami co będziemy jej żałować.Czas leciał a my zdążyłyśmy wypić wszystko. Wendy się upiła i leżała. Juvia zaczęła płakać.Lucy chciała się bawić.Erza trochę bardzo przesadziła a ja jak to ja jeszcze się trzymałam
-Co tu się dzieję?-Gajeel doznała szoku-Natsu czemu zostawiłeś je same?!
-Ale to chwila była no-usprawiedliwiał się-Przecież nic się nie stało
-Chodź Levy-zwrócił się do mnie-Idziemy do pokoju
Pożegnałam się z dziewczynami i posłusznie wyszłam.
-Czekaj bo mi sie zaraz przewrócisz-wziął mnie na ręce.
Kiedy weszliśmy do pokoju położył mnie na łóżko i wyszedł na balkon zapalić.Chciałam iść się wykąpać ale nie miałam na tyle siły dałam rade rozebrać się do bielizny.Gajeel długo nie wracał.
-Chodź-wyciągałam ręce w jego stronę
-Już idę-powiedział i położył się koło mnie.
Zaczął mnie całować coraz bardziej namiętnie.Sam rozebrał się do bokserek.Zdjął mój stanik i pieścił moje piersi.Spuścił bokserki do kolan i zdjął moją dolną bielizne.Bez żadnych ceregieli wszedł we mnie.Czułam błogie uczucie.Uwielbiałam gdy to robił.Doszedł we mnie.
Nie wiem czemu zebrało mi się na łzy.Wstałam i pobiegłam do łazienki nie chciałam żeby widział moje łzy.Czym prędzej weszłam pod prysznic i zaczęłam szorować ciało.Nie wiem czemu.
-Jesteś?-Gajeel chciał się dostać do łazienki-Otwórz drzwi prosze.
-Zaraz!-krzynęłam
Po bliżej nie określonym czasie wyszłam z łazienki.Ominęłam bruneta stojącego na balkonie.Położyłam się do łóżka i szczelnie okryłam. Nie myślałam już o tym.Stało się to stało trudno.
Tydzień który spędziliśmy w Crocus był najlepszy no ale co dobre to szybko się kończy.Właśnie parami zmierzaliśmy na stację kolejową gdzie miał być już podstawiony pociąg do Magnolii.
Podróż minęła bardzo szybko. Stwierdziłam że będzie lepiej jak Gajeel przeprowadzi się do mnie.Właśnie pojechał po swoje rzeczy ja natomiast robię porządki aby jego rzeczy też się pomieściły.Od powrotu z wakacji źle się czuje ale to pewnie jakaś grypa czy coś.Redfox wrócił z trzema dużymi walizkami i zaczął sie rozpakowywać.
Kiedy byłam na zakupach postanowiłam wejść do apteki żeby kupić test ciążowy.Gdy tylko weszłam do domu od razu wpadłam do łazienki żeby go zrobić.Test wyszedł negatywnie.
-Wróciłem-Usłyszałam jego głos
-Tęskniłam-schowałam test i wyszłam się przytulić.
Wziął mnie na ręce i zaniósł do mojego pokoju.Każdy wie co tam się działo.
Wakacje mineły w zastraszającym tempie.Czas wrócić do szkoły.Ostatnia klasa dużo nauki.
Właśnie stoję pod klasą przed ostatnią lekcją i obserwuję Gajeela.Pokłóciliśmy się.O co? Nie ważne.Po dzwonku weszłam do klasy i usiadłam jak najdalej od bruneta. Mam dosyć czuję się jak zabawka.Wszystkie dziewczyny siedzą ze swoimi chłopakami a ja? Sama w kącie najdalej od wszystkich.
-Idziesz z nami na kawe?-spytała Lucy kiedy wychodziliśmy z klasy
-Jasne- odpowiedziałam
Na kawe poszłyśmy do mojej naszej lodziarni.Może chociaż troche się polepszy w co szczerze wątpie.Po wejściu usiadłyśmy tam gdzie zawsze. W pewnym momencie do lokalu wszedł Redfox z dziewczyną z równoległej klasy Jenny Realight. Moje oczy zapełniły się łzami.Wybiegłam z kawiarni potrącając ich oboje.Słyszałam jeszcze krzyki dziewczyn ale mnie to już nie interesowało.Jest mi smutno bardzo smutno. Zdążyłam wbiec do domu. Resztę rzeczy które ON zostawił spakowałam do kartonów razem ze zdjęciami.Usłyszałam pukanie.
-Levy!-kiedy tylko otworzyłam drzwi Lucy rzuciła mi się na szyje.
Za nią weszła Cana z reklamówkami i Erza.One trzy teraz są mi najbardziej potrzebne.
-Co się stało?-od razu Erza zabrała głos-Ja mu dam ranić naszą Levy.Dzwonie do Jellala.
-To powiedz żeby zebrał resztę ekipy i więcej sake!-Cana oczywiście o alkoholu-Ja napisze do Bacchusa
Ja sprzeciwiać się im nie będe.Po jakiejś godzinie wszyscy pojawili się w moim mieszkaniu i obgadywali co zrobić brunetowi.
-Przestańcie!-krzyknęłam-Jeśli chce Jenny to ja im nie będe przeszkadzać.
Wszystko się uspokoiło i spokojnie piliśmy sake. Nagle usłyszałam pukanie do drzwi. Lucy poszła otworzyć.
-Jest Levy?-usłyszałam jego głos
-Nie ma jej-odpowiedziała pewnie,podała mu kartony-Proszę tu jest reszta twoich rzeczy.
-Chce z nią porozmawiać.Prosze-chciał się dostać do mieszkania
-Nigdzie nie wejdziesz-Lucy zamknęła drzwi.Nie wiem skąd taka krzepa w niej.
Tęsknie za nim ale sam wybrał będę musiała przeżyć.To byłe wiadome, że mnie zostawi.
Rano przyszła po mnie Lucy i Natsu.Razem poszliśmy do szkoły.Mam szczęście że jest Lucy.
Siedziałam na wszystkich lekcjach jak na szpilkach.Kilka razy próbował do mnie podejść ale zawsze Natsu i Gray go odciągali.
Wieczorem wybrałam się na spacer. Kiedy szłam zauważyłam że przede mną idzie Gajeel.Odwróciłam się i zaczęłam biec, ale ja w porównaniu do bruneta biegam bardzo wolno.
-Gdzie mi tak zwiewasz?-złapał mnie-Chcę porozmawiać.
-A jest o czym?-spytałam zła-Widziałam już wystarczająco dużo
-Z Jenny mnie nic nie łączy-oznajmił-Chciałem Cię przeprosić ale nie wiedziałem jak więc ona zgodziła mi sie pomóc.
-Ale Jet i Droy-zaczęłam
-Gadali bzdury-dokończył-Mam tego dosyć tego unikania się.Chce żeby było tak jak zawsze było. Chce widzieć twój uśmiech.
-Tęskiłam-rzuciłam mu sie w ramiona.
Przytulił mnie, tak bardzo mi tego brakowało.Łzy ciekły mi po policzkach.Szliśmy w stronę mojego domu. Chciałam tylko położyć się obok niego i przytulić.Weszliśmy do mieszkania.Gajeel poszedł do kuchni zrobić herbatę.
-Idziemy jutro do szkoły?-spytał przynosząc mi herbatę
-Pewnie że tak-odpowiedziałam z entuzjazmem.
Siedząc na łóżku pijąc herbatę i oglądając filmy zdałam sobie sprawę że brakowało mi jego osoby.
Rano obudziłam bruneta wcześniej niż było umówione.Nudziło mi się samej.Cały czas się przytulaliśmy. Na szczęście wszystko się dobrze zakończyło.
Nie wierzę że można być tak szczęśliwym.
Po prostu go kocham.Stwierdziłam że jak pare dni nie pójdziemy do szkoły.
-Czy ty mnie kochasz?-zapytałam się kiedy zaczął bawić się moimi piersiami
-A czy jeżeli bym cie nie kochała to byś leżał tutaj ze mną i byś mnie obmacywał?-odpowiedziałam pytaniem
-Kochasz-stwierdził
W odpowiedzi tylko go pocałowałam.I wszystko zaczęło się od nowa.Nie będę sie dziwić jak będe w ciąży.
Od dłuższego czasu źle się czuje.Gajeel cały czas się mną opiekuje.Dzisiaj ma wpaść Lucy bo poprosiłam ją żeby kupiła mi test ciążowy.Szczerze mówiąc to boje się że to wykrakałam. Usłyszałam pukanie do drzwi. Z trudem wstałam aby je otworzyć.
-Cześć Levy-przywitała się z uśmiechem-Mam testy.
-Dobra dawaj póki go nie ma-wzięłam test i poszłam do łazienki
Te pięć minut to były najgorsze w moim życiu.To jak czekanie na wyrok.Zobaczyłam test i przeraziłam się.Gajeel spłodził potomka.Świetnie.
-Lucy!-krzyknęłam-Jestem w ciąży
-Nie martw się przecież cie nie zostawi-przyjaciółka zawsze umie pocieszyć-Powiedz mu to prosto z mostu.
-Dobrze jak powiem, to ci SMS napisze-oznajmiłam
-Dobra ja lece bo musze do Natsu iść-pożegnała się i chwile potem już jej nie było.
Co ja mam mu powiedzieć?Po prostu nie wiem.Usiadłam i długo nie musiałam czekać.
-Jestem już!-krzyczał od progu.
-Redfox chodź tu szybko!-zawołałam go i jak na zawołanie kucał już przede mną-Gajeel spłodziłeś potomka
-Że co proszę?Jesteś w ciąży?-był zaskoczony potem dodał-Idziemy na skrobankę
-No chyba nie!-zaczął się ze mnie śmiać.
-Przecież żartuje-oznajmił dotykając mojego brzuch-To mówisz że teraz tu rozwija się mały Gajeel?
-Tak-pocałowałam go
-No to pisz do Lucy jutro opijamy-oznajmił po czym wziął mnie na ręce i zaniósł do mojego pokoju.
Zaczęłam chodzić do szkoły.Będę uczęszczać dopóki brzuch się nie zrobi widoczny.Przyszły tatuś obchodzi się ze mną jak z jajkiem.Nie lubie takiego czegoś.Wszędzie ze mną chodzi.Cieszyłam się że go mam.Trochę się bałam czy damy rade.Oboje jesteśmy bardzo młodzi.No może ja mam 19 lat i jestem w ciąży a Gajeel 21 i zachwuje się gorzej niż nadgroliwy rodzic.
Żadnego leżenia na podłodze, żadnego alkoholu, żadnej kawy, zero stresu nerwów no po prostu nic nie mogę.Jeżeli tyko idę się kąpać brunet idzie ze mną.
Teraz jestem w szkole i się ukrywam żeby choć na chwile dał mi spokój
-Dzięki ci Mira-uśmiechnęłam się do przyjaciółki.
-Nie ma za co-odwzajemniła uśmiech-Swoją drogą to troche przesadza
-Trochę bardzo-poprawiłam
-Tutaj jesteś krasnalu-pocałował mnie w czubek głowy-Freed znalazłem Mirajane!
-Dzięki ci-od dwóch godzin jej szukam
Po powrocie do domu poszłam spać bo już nie moge wytrzymać.Jeszcze mi się dziwi że się denerwuje.Każdy na moim miejscu się już dawno wykończył.
Brzuch był już widoczny.Wyglądałam jakbym połnęła piłkę do koszykówki.Do szkoły już nie chcodziłam Miałam nauczanie indywidualne.
W końcu nadszedł dzień porodu.Poród jak poród bolało jakbym się żywcem paliła.Ale w końcu się udało i powitaliśmy na świecie pierwszą córkę Gavy.Gajeel już od kiedy zostałam przywieziona do sali z nami siedzi.
Co robię teraz?
Pracuje w domu,jestem pisarką.Gajeel jest biznesmenem.Obecnie mamy dwójke dzieci.Gavy która ma obecnie 15 lat i jest mieszanką nas obu i Rogue który ma niecały roczek i wygląga ja tatuś.Kropka w kropkę.
Nie wspomniałam o najważniejszym.Wyszłam za Gajeela tuż po zakończeniu roku szkolnego.Rodzice nie mieli pretensji.Mama odziwo się zmieniła pomagała nam jak tylko mogła.
Mam takie życie jakie sobie wymarzyłam.Obecnie spodziewamy sie trzeciego dziecka. Jestem szczęśliwa.
KONIEC
niedziela, 1 lutego 2015
GAJEEL X LEVY
Czasami siedząc na lekcji nudzimy sie słuchjąc co mówi nauczyciel.Inni spali, inni siedzieli patrząc bezmyślnie na tablica bądź rozkojarzenie w okno. Inni natomiast jak ja i moje przyjaciółki przepisywałyśmy wszystko aby nie być w tyle. Kiedy zadzwonił dzwonek oznaczjący koniec ostatniej lekcji i weekendu wszyscy niemal w popłochu wybiegli z klasy.Ja, Lucy, Erza, Juvia, Cana, Lisanna , Mira i Evergreen wyszłyśmy jako ostatnie.Nie śpiesząc się wyszłyśmy z klasy i powoli kierowałyśmy się ku wyjściu z budynku szkoły.
Lucy i Juvia jak zawsze szły zamyślone.
-Lucy stało się coś?-spytałam martwiąc sie o przyjaciółkę.
-Levy i reszta jedziecie z nami nad jezioro?!-nim Lucy zdążyła otworzyć usta Natsu wykrzyczał na jednym wdechu całe pytanie. Po krótkej naradzie zgodziłyśmy się bo ile czasu można siedzieć w bibliotece. Mówię to ja Levy McGarden najbardziej oczytana dziewczyna w szkole:Ile można siedzieć w bibliotece?!Powoli wychodząc z gmachu szkoły poczułam ciepłe powietrze, no tak w końcu mamy czerwiec.Jest gorąco,bardzo gorąco.
-Jak ciepło-powiedziała Lucy patrząc sie na Natsu-Nie dziwie się że nas zaproslili.
-Albo zaprosili żeby po prostu sie popatrzeć na dziewczyny-odezwała się Evergreen pierszy raz od wyścia z klasy. Erza po prostu sie zaśmiała. Spojrzałam w lewą stronę i zobaczyłam Gajeela. Gajeel Redfox najlepsze ciacho w szkole, wysoki umięśniony.Zawsze stał na uboczu klasy.Kolczyki innych może to odrzuca mnie pociąga.Jest tylko jeden problem.Tym problemem jestem ja niska wątła po prostu deska, więc wątpie że by sie za mną obejrzał.
-Levy wszystko ok?-odezwała się Erza widząc moją minę
-Tak-ospowiedziałam sztucznie sie umiechając.
Czekając przed gmachem szkoły na moją siostrę Wendy myślałam nad wszystkim czy aby powinnam iść nad to jezioro no ale cóż raz kozie śmierć.
-Levy?-z zamyśleń wyrwała mnie Wendy-Możemy iść już do domu?
-Jasne-odpowiedziałam
W drodze do domu zapytałam się jej czy chce iść ze mną nad jezioro no w końcu nie powinna sama siedzień w domu a dziewczyny na pewno sie nie obrażą.Wchodząc do domu tak jak myślałam nikogo nie było.Od razu ruszyłam do mojego pokoju i szukałam odpowiedzniego stroju.W końcu postawiłam na dwuczęściowy strój kąpielowy w biało-pomarańczowe paski.Na to założyłam zwiewną krótką pomarańczową sukienkę. Wendy już na mnie czekała. Wyszłyśmy razem i czekałyśmy na resztę dziewczyn.Długo to nie trwało.Tak jak myślałam nie były złe że zabrałam siostrę.Wendy mimo że jest od nas młodsza bardzo dobrze się z nami dogaduje, zawsze z nami wszędzie wychodzi. Nad jezioro nie było daleko więc poszłyśmy na pieszo.
-No Erza, wiesz że Jellal też będzie?-spytała śmiejąca sie Lucy
-Yyy no wiem-Erza automatycznie spaliła buraka.
Zawsze myślałam że do siebie pasują.Znają się praktycznie od zawsze,od małego. Po około nie określonym czasie dotarłyśmy nad jezioro.Lucy zadzwoniła do Natsu aby dowiedzieć się gdzie są. Po Przejściu krótkiej drogi rozłozyliśmy sie obok nich.Wstałam żeby iść do wody i tuż obok mnie stanął Gajeel.Znowu sie zaczęło sięgam mu do piersi i on niby miał się za mną obejrzeć coraz bardziej w to wątpiłam.Zauważyłam też że Wendy spiknęła sie z Romeo kolegą z klasy. -Levy jesteś z nami?-zasmiała się Lucy
-Tak-czułam że wyglądam jak dorodny burak
Odeszłam od nich i ruszyłam w stronę wody. Poczułam chłód wody kiedy zanużyłam stopy.
-Levy co się dzieje?-zaraz zanalazła się przy mnie Lucy
-Nie nic-odpowiedziałam lecz wiedziałam że nie da za wygraną.
-Podoba ci się co?-pytając spojżała w stroną siedzących na kocu chłopców
-Co?Kto?-spytałam udając że nic sie nie stało przecież nikt nie może o tym wiedzieć
-No jak to kto, Gajeel oczywiście-stwierdziła z pewnością swoją tezę
-Masz racje-przyznałam, z Lucy nie ma żartów i tak sie wszystkiego dowie.Dlatego kocham je jak siostry zaesze pomogą-I co z tego przecież ja go nie interesuje
-Oj Levy zawsze tak pesymistyczne-sptwierdziła-Gdzie ta optymistyczna dziewczyna?
Po jej słowach zaczełam się zastanawiać co się ze mną stało.
-Właśnie wraca-stwiedziłam ze szczerym uśmiechem-Poboba ci się Natsu
-Ale cicho nic o tym nie wiesz-powiedziała i od tego czasu zaczełyśmy chlapać się wodą.Wyszłyśmy z wody idąc prosto do reszty cały czas się śmiejąc
-A wy co takie uchachane?-spytał sie Natsu
-Stara Levy wróciła-oznajmiła wszystkim Lucy.
Czułam na sobie wzrok Gajeela, o dziwo nie czułam żadnego zawstydzenia jak chce to niech się patrzy a co... Spojżałam na niego i uśmiech.Przyznam że uśmiech ma uroczy i te kolczyki dodają mu uroku.Jak na zawołanie wszyscy poszli po lody i zostałam sama z Gajeelem.Położyłam się na plecach i zauważyłam że w naszą strone idą Jet i Droy.Modliłam się żeby mnie nie zauważyli.
-Stało się coś?-spytał Gajeel zapewne słysząc mój jęk niezadowolenia .Ale że sie do mnie odezwał wprawiło mnie w nie małe osłupienie-To nie ci co się zawsze kłócą o mniejsce obok ciebie?
-Tak to właśnie ci-odpowiedziałam
To co zrobił wprawiło mnie w nie małe osłubienie. Wziął mnie na ręce i posadził sobie na kolana tak że on był odwrócony do nich tyłem a ja siedziałam do niego przodem i widziałam całą jego idealną twarz. Ciekawiło mnie czemu to zrobił.Dlatego że mnie lubił czy dlatego że chciał uciec od krzyków? To pytanie mnie nurtowało lecz bałam się zapytać.
-Stało się coś?-spytał po chwili-Wyglądasz jakbyś miała gorączke.
-Nie wszystko ok-uśmiechnęłam się szczerze.Mimo to tak mało ja czułam się szczęśliwa.
-Masz uroczy uśmiech gihi-zaśmiał się w ten swój charakterystyczny sposób-Słyszałem że jadą nad morze.Jedziesz z nimi?
-Pewnie tak-odpowiedziałam.Nigdzie nie widziałam Wendy zaczęłam się wiercić na jego kolanach i rozglądać.
-Poszła z resztą nie musisz sie martwić-poinformował mnie.
Odetchnęłam z ulgą. Cały czas tylko ja sie nią zajmowałam rodzice nie mieli czasu od rana do wieczora pracują jeszcze na dodatek w innym mieście.Przysyłają nam tylko pieniądze na utrzymanie.Wygląda to tak jakby nas zostawili. Po jakimś bliżej nie określonym czasie kiedy nie widziałam Jeta i Droya zeszłam z jego kolan.Zdziwiło mnie że usłyszałam z jego ust cichy jęk niezadowolenia. Czyli jednak mnie lubi.
Kiedy wróciła reszta ekipy, Gajeel wziął mnie na ręce i szedł w strone wody.Razem ze mną na rękach poszedł tak daleko że jakby mnie puścił to zapewnie nie miałabym gruntu.Ale nic sie nie stało takiego cały czas mnie trzymał w uścisku co bardzo mnie cieszyło. Odwróciłam się ale nie widziałam reszty.Nagle poczułam usta Gajeela na swoich.To było cudowne uczucie.Tak ciepło mi sie na serduszku zrobiło.
-Gihi-usłyszałam ten śmiech... i mnie puścił.Dzięki Bogu umiem pływać.Zaczęłam płynąć w stronę brzegu.-No nie obrażaj sie na mnie.
Nagle wziął mnie na ręce i znowu pocałował.
.Po bliżej nieokreślonym czasie zabaw powoli wracaliśmy do domów. Po powrocie do domu i położeniu sie do łóżka i zaczęłam rozmyślać.Moje przemyślania przerwał telefon.Spojrzałam się na numer.Nieznany ale odebrałam.
-Halo?-odezwałam się pierwsza
-Tu Gajeel.Mogę przyjść?
-No jasne.
Po około 30 minutach usłyszałam dzwonek do drzwi.Kiedy je otworzyłam ujrzałam Gajeela z lekko rozwaloną wargą i sześciopakiem piwa.
-Mogę-spytał patrząc sie na mnie.Nie dziwie się
-Jasne-otworzyłam szerzej drzwi zapraszając go do środka.
-Wendy nie ma?-spytał po wejściu
-Nie poszła dzisiaj do Romeo-oznajmiłam i zaprowadziłam mojego gościa do mojego pokoju-Siadaj na łóźku ja za chwilę przyjdę.
Poszłam do łazienki po apteczke przecież nie pozwolę aby coś się mu stało.Kiedy wróciłam do pokoju Gajeel stał przy oknie.
-Usiądź na łóżku-ponowiłam prośbę a on bez żadnych protestów usiadł-Może troche zaboleć.
Usłyszałam jego syknięcie.Byłam ciekawa co się stało ale nie wnikam nie byliśmy razem więc nie będe sie wtrącać w jego sprawy.Kiedy chciałam wynieść wszystko na swoje miejsce złapał mnie w pasie i przytulił sie do mnie nic nie mówiąć.
-Możesz mnie puścić chce odnieść apteczkę?-spytałam.O dziwo mnie puścił ale poszedł za mną.-Chcesz coś do picia albo coś na ząb?
-No jak byś mogła to coś na ząb-odpowiedział
wyjęłam z lodówki dzisiejszy obiad i podgrzałam.Spaghetti nałożyłam do dwóch tależy i zaniosłam do mnie do pokoju. Włączyłam jakiś film i zaczęliśmy jeść.
-To jest świetne-zachwalał Gajeel
-Dziękuje-uśmiechnęłam się do niego
Po zjedzonym posiłku wyniosłam brudne naczynia do kuchni i zaczęliśmy pić alkohol który przyniósł mój gość. Po pierwszym piwie czułam że chyba się upiłam.Jednak nie jest taki zły jak wszyscy myślą.W szczerych rozmowach wiele się o sobie dowiedzieliśmy m.in. dowiedziałam sie że Gajeel ma czarngo kota którego nazwał Panther Lily, zmnienia szkołę drugi raz, słucha ciężkiej muzyki.Ja również przyznałam mu sie że rodziców nigdy nie ma w domu na co on mnie przytulił, że też u mnie w mieszkaniu jest kotke Carle dokładniej Wendy ale co tam. Po trzecim piwie nie wytrzymałam i zaczęłam sie robić senna a przecież jutro do szkoły na zakończenie roku .Gajeel został na noc co mnie bardzo ucieszyło.Przytuliłam sie do niego i nawet nie zauważyłam kiedy zasnęłam.Obudziłam się wcześniej niż Gajeel.Spojrzałam na zegarek 7:15 w popłochu zaczęłam sie ubierać i budzić mojego gościa który smacznie spał. Oczywiście musiałam się spóźnić dzięki Bogu Lucy wzięła nasze świadectwa.Tylko skąd ona wiedziała że Gajeel będzie u mnie?
-W końcu wolne-stwierdziła Lucy dając nam świadectwa -Jedziemy za trzy dni trzeba się pakować.
-Masz racje.Czy coś zaszło?-Mira przyznając racje Lucy zapytała sie mnie-Szykuje się love story
Wszystkie dziewczyny się zaśmiał a ja jak zwykle spaliłam buraka. Po krótkiej rozmowie rozeszłyśmy się do domów.Szłam powoli w stronę mieszkania usłyszałam krzyk.
-Levy!-to Gajeel próbował mnie dogonić z papierosem w ustach.
-Stało sie coś?-spytałam śmiejąc się z jego zadyszki-Może pomożesz mi sie pakować?
-Oczywiście-zgodził się bez zastanowienia.
Po krótkim czasie dotarliśmy do mojego mieszkania i zaczęliśmy pakowanie. Po nie określonym czasie Gajeel stwierdził że będzie lepiej jak na te trzy dni wprowadze sie do niego.Wendy pojechała na wakacje do rozdziców zabrała kotkę więc mogłam się zgodzić nie miałam żednych zobowiązań. Wzięłam kilka zapasowych ubrań i ruszyliśmy w stronę bruneta.Jego rodzice wyjechali wczoraj na wczasy więc spokojnie mógł sprowadzac znajomych.Podczas jednej z wielu rozmów okazało się że jedzie praktycznie cała nasza klasa, już wiem że będzie zabawa na całego.
Te dwa dni które spędziłam u bruneta były najlepszymi w moim życiu.Polubiłam nocne spacery i odziwo moja głowa uodporniła się od alkoholu.
Właśnie uciekłam Gajeelowi i sama spacerowałam przemyślając różne sprawy.
-Bądź cicho albo cie zabije-przedemną wyskoczył jakiś koleś i zaczął mi grozić nożem.Mówiąc szczerze to sie wystraszyłam.
-Gajeel!!!-zaczęłam wołać ale wtedy napastnik mnie spoliczkował
Z tyłu ów napastnika zauważyłam wysoką osobę i już wiedziałam że to brunet.Odciągnął napastnika ode mnie i zaczeli się bić, na szczęście Gajeel był bardziej postawny od tego kolesie. Mój wybawca zwiął mnie na ręce i zaniósł do domu.Położył mnie na łóżku w którym od dwóch dni z nim śpie i przyniósł lód i przyłożył mi do policzka.
-Nigdy więcej mi nie uciekaj prosze-powiedział smutnym głosem i delikatnie mnie pocałował-Gihi, jesteś cała czerwona.
-Aż tak bardzo to widać?-spytałam zawstydzona
-Gihi aż tak to nie.Ale uroczo wyglądasz.-stwierdził całując mnie-Bądż ze mną
-Będę-i tym razem ja go pocałowałam
Posadził mnie sobie na kolanach i gładziła po plecach.W pewnym momencie posadził mnie na łóźku i przebrał się w dresy.
-Idziemy spać -zarządził i rzucił mi swoją koszulke.
Wzięłam koszulke i ruszyłam się umyć.Ubrana w jego koszulke wróciłam do jego pokoju i zauważyłam że śpi więc go nie budząc po cichu położyłam się obok niego.Kiedy tylko poczuł że leżą przyciągną mnie do siebie i przytulił mnie obejmując w pasie.
Obudził mnie Gajeel który bardzo delikatnie głaskał mnie po głowie.
-Wyspana?-spytał całując mnie na przywitanie
-Jak najbardziej-odpowiedziałam z uśmiechem
Kiedy brunet wyszedł do łazienki zastanawiałam sie co we mnie widzi i jakim cudem jesteśmy razem.Ja mała wątła , on wysoki i postawny.Ja dusza towarzystwa on zawsze na uboczu.Przecież przeciwieństwa się przyciągają jesteśmy tego najlepszym przykładem. Kiedy wrócił poszłam ja.Postanowiłam sie ubrać w pomarańczową krótką sukienkę bez rękawów i balerinki.Zamówiliśmy taksówkę i pojechaliśmy na dworzec kolejowy pod gmachem spotkaliśmy się ze wszystkimi którzy mieli jechac i ruszyliśmy na odpiewdni peron gdzie miał już czekać pociąg.Po wejściu do pociągu rozsiedliśmy sie i czekaliśmy aż pociąg ruszy. Wiedziałam że Gajeel ma chorobę lokomocyjną .
-Połóź mi głowe na kolanach i prześpij sie-nakazałam oczywiście minami próbował protestować ale w ostateczności poddał sie.Zapowiadała sie długa podróż.
-Jesteście razem?-zapytała Mira a wdzystkie czekały na odpowiedź.
-Tak odpowiedziałam i zaczęliśmy piszczeć z mojego szczęścia.
-Uroczo razem wyglądacie-stwierdziła Evergreen-On taaaki duży a ty taaka malutka.
-Ty z Elfmanem uroczo wyglądasz-postanowiłam że nie pozostane jej winna. -Dziewczyny nie kłóćcie sie-Mira się wreszcie odezwała
Po jej słowach jak na zawołanie zrobiło cicho.Cały czas spoglądała na Freeda który czytał książkę.Mam wrażenie że mają się ku sobie.Co jakiś czas spoglądałam na Gajeela sprawdzając czy śpi zaczęłam głaskać go delikatnie po głowie.Po dłuugim czasie wreszczie dortarliśmy na miejsce czyli do Crocus.Gajeel, Natsu i Laxus oczywiście narzekali że jechaliśmy pociągiem.
-To wy wracacie na pieszo a my pociągiem jak coś nie pasuje-zarządziła Erza przytulając się do Jellala-Dobra to gdzie jest hotel?
-Za mną-zarządziła Lucy i razem z Natsu pognali przodem
Ze względu na mój wzrost nie nadążałam za towarzystwem i zgubiłam się.Szczerze mówiąc to mogłam zadzwonic po kogoś no ale telefon był wyładowany.
-Levy!-usłyszałam odwróciłam i zobaczyłam Wendy-Co tu robisz?
-Przyjechałam ze znajomymi i ich zgubiłam-przyznałam się bez bicia
-No prosze z nami to nie chciałaś a z t a głośną młodzieżą to tak-pretensje matki mnie powoli dobijały-Zostawili cie samą co?
-Levy!-usłyszałam głos mojego wybawcy którym okazał się brunet
-Gajeel!-zaczęłam machać i w jego stonę
-Mówiłem żebyś nigdzie sama nie chodziła-delikatnie mnie skarcił, wziął mnie na ręce i ruszyliśmy w stronę hotelu.
Rodziców zostawiliśmy w tyle nie mam ochoty z nimi rozmawiać od razu byłyby pretensje do wyglądu bruneta.Komu do jasnej cholery ma się podobac im czy mi?!Objęłam ukochanego za szyje i bardzie się wtuliłam. Po bliżej nie określonym czasie spędzonym na oglądaniu filmów i piciu piwa postanowiłam że poczytam książkę którą wzięłam z domu. Gajeel cały czas mi się przyglądał. Zabrał mi książke i zacżł sam czytać ja natomiast bawiłam się jego włosami.Mamy taki cudowny widok z pokoju. Wygląda uroczo kiedy się na czymś skupia. Przytuliłam się do niego i czekałam aż skończy.
-Gołąbeczki idziecie do Krainy Ryuzetsu?-wpadł Natsu
-Jasne-Gajeel zabrał głos odkładając książkę
No to teraz się zacznie znowu będzie mnie zawstydzać.No cóż jakoś przeżyje.Wstając z łóżka podniósł mnie i postawił na podłodze.
-Załóź ten co miałaś nad jeziorem-mówić to pocałował mnie namiętnie w usta.-Jest spakowany.
-Nie wkładałm go-przypomniałam sobie
-Ale ja tak-oznajmił i zaczął wszukać go w mich rzeczach
Razem z kostuimem poszłam do łazienki żeby się przebrać.Po bliżej nie określonym czasie ruszyliśmy do wyznaczonego celu. Oczywiście musieliśmy czekać na Natsu i Lucy ale to norma.
Po wejściu od razu ruszyliśmy do wody chlapaniu nie było końca.Razem z Gajeelem poszliśmy do akwarium które było i na miejscu aby popodziwiać wodne stworzenia.
Czułam że Gajeela to nie ciekawi ale ze mną poszedł. W oddali zobaczyłam że idą też tu moi rodzice aby uniknąć awantury chciałam wyjść drugim wyjściem ale brunet pociągnął mnie w swoją stronę i wyszło na to że staliśmy przytuleni do siebie.
-Wstydzisz sie mnie?-spytał z wyraźnym smutkiem w głosie
-Nie, oczywiście że nie-zaprzeczyłam-Po prostu nie chce awantury.
-Będzie dobrze gihi-zaśmiał sie na swój sposób
Nie postrzerzenie wyszliśmy z pomieszczenia i ruszyliśmy w stronę zjeżdżalni i basenów.
-Chce tam zjechać-pokazałam brunetowi zjeżdzalnie
-No chyba nie-odmówił,ale widząc moją smutno minę w ostateczności sie zgodził.Co wyglądało bardzo komicznie bo szedł cały blady.Na zjedżdżalni było kilka odgałęzień.Poszliśmy na pierwszy lepszy zjazd.Gajeel z niepowtarzalną miną cały czas mnie przytulał.
Na zjeżdżalni widzieliśmy też Elfmana i Ever jak i Erze i Jellal-tylko czemu on miał zakrytą twarz???? Po bliżej czasie nieokreślonym wróciliśmy do hotelu.Każdy rozszedłsię do swoich pokoi.Wzięłam piżamę i zostawiając Gajeela samego ruszyłam do łazienki. Kiedy wyszłam bruneta nie było.Postanowiłam że pójdę już spać.Ta zabawa w wodzie strasznie mnie męczyła.Nawet nie zauważyłam kiedy zasnęłam.
Obudziłam się wtulona w Gajeela, który jeszcze spał.Delikatnie zaczęłam głaskać go po policzku.Otworzył oczy i się uśmiechnął.
-Obudziłam cię, przepraszam-powiedziałam
-Tak możesz budzić mnie codziennie-pocałował mnie w czoło.
Postanowiliśmy że ten dzień będzie nasz. Po śniadaniu wyszliśmy zwiedzać miasto.Zaczęliśmy od zwiedznia pałacowych ogrodów.Tyle kwiatów nigdy dotąd nie widziałam.Następnie poszliśmy do portu i wybraliśmy sie w rejs statkiem.Jak sie okazało płyniemy całą naszą ekipą
Wycieczka statkiem okazała się najlepsza wyłączając Gajeela, Natsu i Laxusa.Cana oczywiście piła.Mira zaciekle rozmawiała z Freedem.Juvia i Gray gdzieś się ulotnili. Rozglądając się w poszukiwaniu Lucy trafiłam na Lisannę która wzrokiem porządania wpatrywała się w Natsu.Mam nadzieje że nie ma czym sie martwić i nie będzie żadnej zbędnej kłótni.
-Lucy!-zawołałam przyjaciółkę gdy tylko ją zobaczyłam
-Jak sie podoba wycieczka?-spytała ze śmiechem
-Ano bardzo tylko Gajeel jakiś taki nie wyraźny-zaczęłyśmy się śmiać
-Bardzo śmieszne!-Laxus zaorientował sie że robimy sobie z nich żarty.
Po ów rejsie razem z Gajeelem poszliśmy dalej zwiedzać miasto trafiliśmy do miejscowej biblioteki
Tam czytaliśmy książki to znaczy ja czytałam a brunet przyglądał mi sie.Wiedziałam że sie nudzi ale jak czytam książkę to nie m abata żebym zostawiła w połowie musze doczytać do końca.Namówił mnie do wyjścia z biblioteki.Kierowaliśmy się do hotelu ale zboczyliśmy i poszliśmy na spacer to zobaczyłam uszczęśliwiło mnie.Wreszcie razem.Jestem dumna z Erzy.
-Za chwile-usłyszałam tylko to.
Po krótkich igraszkach ubraliśmy się i poszliśmy na plaże.W holu spotkaliśmy resztę ekipy bez Erzy i Jellala.Na plaży rozłożyliśmy się blisko siebie.Leżałam sobie po parasolem czytając przewodnik po mieście.Redfox oczywiście chciał mi rozwiązać górę od kostiumu. W oddali widziałam tych dwóch co nas wczoraj zaczepiali.Wiedziałam że to na dobre nie wyjdzie.
Lucy i Juvia jak zawsze szły zamyślone.
-Lucy stało się coś?-spytałam martwiąc sie o przyjaciółkę.
-Levy i reszta jedziecie z nami nad jezioro?!-nim Lucy zdążyła otworzyć usta Natsu wykrzyczał na jednym wdechu całe pytanie. Po krótkej naradzie zgodziłyśmy się bo ile czasu można siedzieć w bibliotece. Mówię to ja Levy McGarden najbardziej oczytana dziewczyna w szkole:Ile można siedzieć w bibliotece?!Powoli wychodząc z gmachu szkoły poczułam ciepłe powietrze, no tak w końcu mamy czerwiec.Jest gorąco,bardzo gorąco.
-Jak ciepło-powiedziała Lucy patrząc sie na Natsu-Nie dziwie się że nas zaproslili.
-Albo zaprosili żeby po prostu sie popatrzeć na dziewczyny-odezwała się Evergreen pierszy raz od wyścia z klasy. Erza po prostu sie zaśmiała. Spojrzałam w lewą stronę i zobaczyłam Gajeela. Gajeel Redfox najlepsze ciacho w szkole, wysoki umięśniony.Zawsze stał na uboczu klasy.Kolczyki innych może to odrzuca mnie pociąga.Jest tylko jeden problem.Tym problemem jestem ja niska wątła po prostu deska, więc wątpie że by sie za mną obejrzał.
-Levy wszystko ok?-odezwała się Erza widząc moją minę
-Tak-ospowiedziałam sztucznie sie umiechając.
Czekając przed gmachem szkoły na moją siostrę Wendy myślałam nad wszystkim czy aby powinnam iść nad to jezioro no ale cóż raz kozie śmierć.
-Levy?-z zamyśleń wyrwała mnie Wendy-Możemy iść już do domu?
-Jasne-odpowiedziałam
W drodze do domu zapytałam się jej czy chce iść ze mną nad jezioro no w końcu nie powinna sama siedzień w domu a dziewczyny na pewno sie nie obrażą.Wchodząc do domu tak jak myślałam nikogo nie było.Od razu ruszyłam do mojego pokoju i szukałam odpowiedzniego stroju.W końcu postawiłam na dwuczęściowy strój kąpielowy w biało-pomarańczowe paski.Na to założyłam zwiewną krótką pomarańczową sukienkę. Wendy już na mnie czekała. Wyszłyśmy razem i czekałyśmy na resztę dziewczyn.Długo to nie trwało.Tak jak myślałam nie były złe że zabrałam siostrę.Wendy mimo że jest od nas młodsza bardzo dobrze się z nami dogaduje, zawsze z nami wszędzie wychodzi. Nad jezioro nie było daleko więc poszłyśmy na pieszo.
-No Erza, wiesz że Jellal też będzie?-spytała śmiejąca sie Lucy
-Yyy no wiem-Erza automatycznie spaliła buraka.
Zawsze myślałam że do siebie pasują.Znają się praktycznie od zawsze,od małego. Po około nie określonym czasie dotarłyśmy nad jezioro.Lucy zadzwoniła do Natsu aby dowiedzieć się gdzie są. Po Przejściu krótkiej drogi rozłozyliśmy sie obok nich.Wstałam żeby iść do wody i tuż obok mnie stanął Gajeel.Znowu sie zaczęło sięgam mu do piersi i on niby miał się za mną obejrzeć coraz bardziej w to wątpiłam.Zauważyłam też że Wendy spiknęła sie z Romeo kolegą z klasy. -Levy jesteś z nami?-zasmiała się Lucy
-Tak-czułam że wyglądam jak dorodny burak
Odeszłam od nich i ruszyłam w stronę wody. Poczułam chłód wody kiedy zanużyłam stopy.
-Levy co się dzieje?-zaraz zanalazła się przy mnie Lucy
-Nie nic-odpowiedziałam lecz wiedziałam że nie da za wygraną.
-Podoba ci się co?-pytając spojżała w stroną siedzących na kocu chłopców
-Co?Kto?-spytałam udając że nic sie nie stało przecież nikt nie może o tym wiedzieć
-No jak to kto, Gajeel oczywiście-stwierdziła z pewnością swoją tezę
-Masz racje-przyznałam, z Lucy nie ma żartów i tak sie wszystkiego dowie.Dlatego kocham je jak siostry zaesze pomogą-I co z tego przecież ja go nie interesuje
-Oj Levy zawsze tak pesymistyczne-sptwierdziła-Gdzie ta optymistyczna dziewczyna?
Po jej słowach zaczełam się zastanawiać co się ze mną stało.
-Właśnie wraca-stwiedziłam ze szczerym uśmiechem-Poboba ci się Natsu
-Ale cicho nic o tym nie wiesz-powiedziała i od tego czasu zaczełyśmy chlapać się wodą.Wyszłyśmy z wody idąc prosto do reszty cały czas się śmiejąc
-A wy co takie uchachane?-spytał sie Natsu
-Stara Levy wróciła-oznajmiła wszystkim Lucy.
Czułam na sobie wzrok Gajeela, o dziwo nie czułam żadnego zawstydzenia jak chce to niech się patrzy a co... Spojżałam na niego i uśmiech.Przyznam że uśmiech ma uroczy i te kolczyki dodają mu uroku.Jak na zawołanie wszyscy poszli po lody i zostałam sama z Gajeelem.Położyłam się na plecach i zauważyłam że w naszą strone idą Jet i Droy.Modliłam się żeby mnie nie zauważyli.
-Stało się coś?-spytał Gajeel zapewne słysząc mój jęk niezadowolenia .Ale że sie do mnie odezwał wprawiło mnie w nie małe osłupienie-To nie ci co się zawsze kłócą o mniejsce obok ciebie?
-Tak to właśnie ci-odpowiedziałam
To co zrobił wprawiło mnie w nie małe osłubienie. Wziął mnie na ręce i posadził sobie na kolana tak że on był odwrócony do nich tyłem a ja siedziałam do niego przodem i widziałam całą jego idealną twarz. Ciekawiło mnie czemu to zrobił.Dlatego że mnie lubił czy dlatego że chciał uciec od krzyków? To pytanie mnie nurtowało lecz bałam się zapytać.
-Stało się coś?-spytał po chwili-Wyglądasz jakbyś miała gorączke.
-Nie wszystko ok-uśmiechnęłam się szczerze.Mimo to tak mało ja czułam się szczęśliwa.
-Masz uroczy uśmiech gihi-zaśmiał się w ten swój charakterystyczny sposób-Słyszałem że jadą nad morze.Jedziesz z nimi?
-Pewnie tak-odpowiedziałam.Nigdzie nie widziałam Wendy zaczęłam się wiercić na jego kolanach i rozglądać.
-Poszła z resztą nie musisz sie martwić-poinformował mnie.
Odetchnęłam z ulgą. Cały czas tylko ja sie nią zajmowałam rodzice nie mieli czasu od rana do wieczora pracują jeszcze na dodatek w innym mieście.Przysyłają nam tylko pieniądze na utrzymanie.Wygląda to tak jakby nas zostawili. Po jakimś bliżej nie określonym czasie kiedy nie widziałam Jeta i Droya zeszłam z jego kolan.Zdziwiło mnie że usłyszałam z jego ust cichy jęk niezadowolenia. Czyli jednak mnie lubi.
Kiedy wróciła reszta ekipy, Gajeel wziął mnie na ręce i szedł w strone wody.Razem ze mną na rękach poszedł tak daleko że jakby mnie puścił to zapewnie nie miałabym gruntu.Ale nic sie nie stało takiego cały czas mnie trzymał w uścisku co bardzo mnie cieszyło. Odwróciłam się ale nie widziałam reszty.Nagle poczułam usta Gajeela na swoich.To było cudowne uczucie.Tak ciepło mi sie na serduszku zrobiło.
-Gihi-usłyszałam ten śmiech... i mnie puścił.Dzięki Bogu umiem pływać.Zaczęłam płynąć w stronę brzegu.-No nie obrażaj sie na mnie.
Nagle wziął mnie na ręce i znowu pocałował.
.Po bliżej nieokreślonym czasie zabaw powoli wracaliśmy do domów. Po powrocie do domu i położeniu sie do łóżka i zaczęłam rozmyślać.Moje przemyślania przerwał telefon.Spojrzałam się na numer.Nieznany ale odebrałam.
-Halo?-odezwałam się pierwsza
-Tu Gajeel.Mogę przyjść?
-No jasne.
Po około 30 minutach usłyszałam dzwonek do drzwi.Kiedy je otworzyłam ujrzałam Gajeela z lekko rozwaloną wargą i sześciopakiem piwa.
-Mogę-spytał patrząc sie na mnie.Nie dziwie się
-Jasne-otworzyłam szerzej drzwi zapraszając go do środka.
-Wendy nie ma?-spytał po wejściu
-Nie poszła dzisiaj do Romeo-oznajmiłam i zaprowadziłam mojego gościa do mojego pokoju-Siadaj na łóźku ja za chwilę przyjdę.
Poszłam do łazienki po apteczke przecież nie pozwolę aby coś się mu stało.Kiedy wróciłam do pokoju Gajeel stał przy oknie.
-Usiądź na łóżku-ponowiłam prośbę a on bez żadnych protestów usiadł-Może troche zaboleć.
Usłyszałam jego syknięcie.Byłam ciekawa co się stało ale nie wnikam nie byliśmy razem więc nie będe sie wtrącać w jego sprawy.Kiedy chciałam wynieść wszystko na swoje miejsce złapał mnie w pasie i przytulił sie do mnie nic nie mówiąć.
-Możesz mnie puścić chce odnieść apteczkę?-spytałam.O dziwo mnie puścił ale poszedł za mną.-Chcesz coś do picia albo coś na ząb?
-No jak byś mogła to coś na ząb-odpowiedział
wyjęłam z lodówki dzisiejszy obiad i podgrzałam.Spaghetti nałożyłam do dwóch tależy i zaniosłam do mnie do pokoju. Włączyłam jakiś film i zaczęliśmy jeść.
-To jest świetne-zachwalał Gajeel
-Dziękuje-uśmiechnęłam się do niego
Po zjedzonym posiłku wyniosłam brudne naczynia do kuchni i zaczęliśmy pić alkohol który przyniósł mój gość. Po pierwszym piwie czułam że chyba się upiłam.Jednak nie jest taki zły jak wszyscy myślą.W szczerych rozmowach wiele się o sobie dowiedzieliśmy m.in. dowiedziałam sie że Gajeel ma czarngo kota którego nazwał Panther Lily, zmnienia szkołę drugi raz, słucha ciężkiej muzyki.Ja również przyznałam mu sie że rodziców nigdy nie ma w domu na co on mnie przytulił, że też u mnie w mieszkaniu jest kotke Carle dokładniej Wendy ale co tam. Po trzecim piwie nie wytrzymałam i zaczęłam sie robić senna a przecież jutro do szkoły na zakończenie roku .Gajeel został na noc co mnie bardzo ucieszyło.Przytuliłam sie do niego i nawet nie zauważyłam kiedy zasnęłam.Obudziłam się wcześniej niż Gajeel.Spojrzałam na zegarek 7:15 w popłochu zaczęłam sie ubierać i budzić mojego gościa który smacznie spał. Oczywiście musiałam się spóźnić dzięki Bogu Lucy wzięła nasze świadectwa.Tylko skąd ona wiedziała że Gajeel będzie u mnie?
-W końcu wolne-stwierdziła Lucy dając nam świadectwa -Jedziemy za trzy dni trzeba się pakować.
-Masz racje.Czy coś zaszło?-Mira przyznając racje Lucy zapytała sie mnie-Szykuje się love story
Wszystkie dziewczyny się zaśmiał a ja jak zwykle spaliłam buraka. Po krótkiej rozmowie rozeszłyśmy się do domów.Szłam powoli w stronę mieszkania usłyszałam krzyk.
-Levy!-to Gajeel próbował mnie dogonić z papierosem w ustach.
-Stało sie coś?-spytałam śmiejąc się z jego zadyszki-Może pomożesz mi sie pakować?
-Oczywiście-zgodził się bez zastanowienia.
Po krótkim czasie dotarliśmy do mojego mieszkania i zaczęliśmy pakowanie. Po nie określonym czasie Gajeel stwierdził że będzie lepiej jak na te trzy dni wprowadze sie do niego.Wendy pojechała na wakacje do rozdziców zabrała kotkę więc mogłam się zgodzić nie miałam żednych zobowiązań. Wzięłam kilka zapasowych ubrań i ruszyliśmy w stronę bruneta.Jego rodzice wyjechali wczoraj na wczasy więc spokojnie mógł sprowadzac znajomych.Podczas jednej z wielu rozmów okazało się że jedzie praktycznie cała nasza klasa, już wiem że będzie zabawa na całego.
Te dwa dni które spędziłam u bruneta były najlepszymi w moim życiu.Polubiłam nocne spacery i odziwo moja głowa uodporniła się od alkoholu.
Właśnie uciekłam Gajeelowi i sama spacerowałam przemyślając różne sprawy.
-Bądź cicho albo cie zabije-przedemną wyskoczył jakiś koleś i zaczął mi grozić nożem.Mówiąc szczerze to sie wystraszyłam.
-Gajeel!!!-zaczęłam wołać ale wtedy napastnik mnie spoliczkował
Z tyłu ów napastnika zauważyłam wysoką osobę i już wiedziałam że to brunet.Odciągnął napastnika ode mnie i zaczeli się bić, na szczęście Gajeel był bardziej postawny od tego kolesie. Mój wybawca zwiął mnie na ręce i zaniósł do domu.Położył mnie na łóżku w którym od dwóch dni z nim śpie i przyniósł lód i przyłożył mi do policzka.
-Nigdy więcej mi nie uciekaj prosze-powiedział smutnym głosem i delikatnie mnie pocałował-Gihi, jesteś cała czerwona.
-Aż tak bardzo to widać?-spytałam zawstydzona
-Gihi aż tak to nie.Ale uroczo wyglądasz.-stwierdził całując mnie-Bądż ze mną
-Będę-i tym razem ja go pocałowałam
Posadził mnie sobie na kolanach i gładziła po plecach.W pewnym momencie posadził mnie na łóźku i przebrał się w dresy.
-Idziemy spać -zarządził i rzucił mi swoją koszulke.
Wzięłam koszulke i ruszyłam się umyć.Ubrana w jego koszulke wróciłam do jego pokoju i zauważyłam że śpi więc go nie budząc po cichu położyłam się obok niego.Kiedy tylko poczuł że leżą przyciągną mnie do siebie i przytulił mnie obejmując w pasie.
Obudził mnie Gajeel który bardzo delikatnie głaskał mnie po głowie.
-Wyspana?-spytał całując mnie na przywitanie
-Jak najbardziej-odpowiedziałam z uśmiechem
Kiedy brunet wyszedł do łazienki zastanawiałam sie co we mnie widzi i jakim cudem jesteśmy razem.Ja mała wątła , on wysoki i postawny.Ja dusza towarzystwa on zawsze na uboczu.Przecież przeciwieństwa się przyciągają jesteśmy tego najlepszym przykładem. Kiedy wrócił poszłam ja.Postanowiłam sie ubrać w pomarańczową krótką sukienkę bez rękawów i balerinki.Zamówiliśmy taksówkę i pojechaliśmy na dworzec kolejowy pod gmachem spotkaliśmy się ze wszystkimi którzy mieli jechac i ruszyliśmy na odpiewdni peron gdzie miał już czekać pociąg.Po wejściu do pociągu rozsiedliśmy sie i czekaliśmy aż pociąg ruszy. Wiedziałam że Gajeel ma chorobę lokomocyjną .
-Połóź mi głowe na kolanach i prześpij sie-nakazałam oczywiście minami próbował protestować ale w ostateczności poddał sie.Zapowiadała sie długa podróż.
-Jesteście razem?-zapytała Mira a wdzystkie czekały na odpowiedź.
-Tak odpowiedziałam i zaczęliśmy piszczeć z mojego szczęścia.
-Uroczo razem wyglądacie-stwierdziła Evergreen-On taaaki duży a ty taaka malutka.
-Ty z Elfmanem uroczo wyglądasz-postanowiłam że nie pozostane jej winna. -Dziewczyny nie kłóćcie sie-Mira się wreszcie odezwała
Po jej słowach jak na zawołanie zrobiło cicho.Cały czas spoglądała na Freeda który czytał książkę.Mam wrażenie że mają się ku sobie.Co jakiś czas spoglądałam na Gajeela sprawdzając czy śpi zaczęłam głaskać go delikatnie po głowie.Po dłuugim czasie wreszczie dortarliśmy na miejsce czyli do Crocus.Gajeel, Natsu i Laxus oczywiście narzekali że jechaliśmy pociągiem.
-To wy wracacie na pieszo a my pociągiem jak coś nie pasuje-zarządziła Erza przytulając się do Jellala-Dobra to gdzie jest hotel?
-Za mną-zarządziła Lucy i razem z Natsu pognali przodem
Ze względu na mój wzrost nie nadążałam za towarzystwem i zgubiłam się.Szczerze mówiąc to mogłam zadzwonic po kogoś no ale telefon był wyładowany.
-Levy!-usłyszałam odwróciłam i zobaczyłam Wendy-Co tu robisz?
-Przyjechałam ze znajomymi i ich zgubiłam-przyznałam się bez bicia
-No prosze z nami to nie chciałaś a z t a głośną młodzieżą to tak-pretensje matki mnie powoli dobijały-Zostawili cie samą co?
-Levy!-usłyszałam głos mojego wybawcy którym okazał się brunet
-Gajeel!-zaczęłam machać i w jego stonę
-Mówiłem żebyś nigdzie sama nie chodziła-delikatnie mnie skarcił, wziął mnie na ręce i ruszyliśmy w stronę hotelu.
Rodziców zostawiliśmy w tyle nie mam ochoty z nimi rozmawiać od razu byłyby pretensje do wyglądu bruneta.Komu do jasnej cholery ma się podobac im czy mi?!Objęłam ukochanego za szyje i bardzie się wtuliłam. Po bliżej nie określonym czasie spędzonym na oglądaniu filmów i piciu piwa postanowiłam że poczytam książkę którą wzięłam z domu. Gajeel cały czas mi się przyglądał. Zabrał mi książke i zacżł sam czytać ja natomiast bawiłam się jego włosami.Mamy taki cudowny widok z pokoju. Wygląda uroczo kiedy się na czymś skupia. Przytuliłam się do niego i czekałam aż skończy.
-Gołąbeczki idziecie do Krainy Ryuzetsu?-wpadł Natsu
-Jasne-Gajeel zabrał głos odkładając książkę
No to teraz się zacznie znowu będzie mnie zawstydzać.No cóż jakoś przeżyje.Wstając z łóżka podniósł mnie i postawił na podłodze.
-Załóź ten co miałaś nad jeziorem-mówić to pocałował mnie namiętnie w usta.-Jest spakowany.
-Nie wkładałm go-przypomniałam sobie
-Ale ja tak-oznajmił i zaczął wszukać go w mich rzeczach
Razem z kostuimem poszłam do łazienki żeby się przebrać.Po bliżej nie określonym czasie ruszyliśmy do wyznaczonego celu. Oczywiście musieliśmy czekać na Natsu i Lucy ale to norma.
Po wejściu od razu ruszyliśmy do wody chlapaniu nie było końca.Razem z Gajeelem poszliśmy do akwarium które było i na miejscu aby popodziwiać wodne stworzenia.
Czułam że Gajeela to nie ciekawi ale ze mną poszedł. W oddali zobaczyłam że idą też tu moi rodzice aby uniknąć awantury chciałam wyjść drugim wyjściem ale brunet pociągnął mnie w swoją stronę i wyszło na to że staliśmy przytuleni do siebie.
-Wstydzisz sie mnie?-spytał z wyraźnym smutkiem w głosie
-Nie, oczywiście że nie-zaprzeczyłam-Po prostu nie chce awantury.
-Będzie dobrze gihi-zaśmiał sie na swój sposób
Nie postrzerzenie wyszliśmy z pomieszczenia i ruszyliśmy w stronę zjeżdżalni i basenów.
-Chce tam zjechać-pokazałam brunetowi zjeżdzalnie
-No chyba nie-odmówił,ale widząc moją smutno minę w ostateczności sie zgodził.Co wyglądało bardzo komicznie bo szedł cały blady.Na zjedżdżalni było kilka odgałęzień.Poszliśmy na pierwszy lepszy zjazd.Gajeel z niepowtarzalną miną cały czas mnie przytulał.
Na zjeżdżalni widzieliśmy też Elfmana i Ever jak i Erze i Jellal-tylko czemu on miał zakrytą twarz???? Po bliżej czasie nieokreślonym wróciliśmy do hotelu.Każdy rozszedłsię do swoich pokoi.Wzięłam piżamę i zostawiając Gajeela samego ruszyłam do łazienki. Kiedy wyszłam bruneta nie było.Postanowiłam że pójdę już spać.Ta zabawa w wodzie strasznie mnie męczyła.Nawet nie zauważyłam kiedy zasnęłam.
Obudziłam się wtulona w Gajeela, który jeszcze spał.Delikatnie zaczęłam głaskać go po policzku.Otworzył oczy i się uśmiechnął.
-Obudziłam cię, przepraszam-powiedziałam
-Tak możesz budzić mnie codziennie-pocałował mnie w czoło.
Postanowiliśmy że ten dzień będzie nasz. Po śniadaniu wyszliśmy zwiedzać miasto.Zaczęliśmy od zwiedznia pałacowych ogrodów.Tyle kwiatów nigdy dotąd nie widziałam.Następnie poszliśmy do portu i wybraliśmy sie w rejs statkiem.Jak sie okazało płyniemy całą naszą ekipą
Wycieczka statkiem okazała się najlepsza wyłączając Gajeela, Natsu i Laxusa.Cana oczywiście piła.Mira zaciekle rozmawiała z Freedem.Juvia i Gray gdzieś się ulotnili. Rozglądając się w poszukiwaniu Lucy trafiłam na Lisannę która wzrokiem porządania wpatrywała się w Natsu.Mam nadzieje że nie ma czym sie martwić i nie będzie żadnej zbędnej kłótni.
-Lucy!-zawołałam przyjaciółkę gdy tylko ją zobaczyłam
-Jak sie podoba wycieczka?-spytała ze śmiechem
-Ano bardzo tylko Gajeel jakiś taki nie wyraźny-zaczęłyśmy się śmiać
-Bardzo śmieszne!-Laxus zaorientował sie że robimy sobie z nich żarty.
Po ów rejsie razem z Gajeelem poszliśmy dalej zwiedzać miasto trafiliśmy do miejscowej biblioteki
Tam czytaliśmy książki to znaczy ja czytałam a brunet przyglądał mi sie.Wiedziałam że sie nudzi ale jak czytam książkę to nie m abata żebym zostawiła w połowie musze doczytać do końca.Namówił mnie do wyjścia z biblioteki.Kierowaliśmy się do hotelu ale zboczyliśmy i poszliśmy na spacer to zobaczyłam uszczęśliwiło mnie.Wreszcie razem.Jestem dumna z Erzy.
Dziewczyna zasługuje na szczęście.Od kiedy pamiętam zawsze trzymali się razem.To czy będą razem czy nie było tylko kwestią czasu.Po cichu tak aby nas nie usłyszeliśmy.W drodze na plaże spotkaliśmy Canę z którą poszliśmy do pobliskiego pubu.W lokalu spotkaliśmy Laxusa, Elfmana i Evergreen.Chłopcy jak zwykle nam gdzies zniknieli, pewnie poszli na fajkę.W pewnym momencie podeszło do nas jakiś dwóch rówieśników.
-Cześć jestem Akira-przedstawił się jeen z nich poczym wskazał na drugiego-A to Atasuka.
-Cześć my jesteśmy zajęte-odezwała się Ever
-Nigdzie nie widze jakoś waszych towarzyszy-zaśmiał się Akira, po czym zwrócił się do mnie-Jakaś ty śliczna jesteś.
-Nie popierdoliło ci się coś?-usłyszałam głos Gajeela
-A ty co jej tatuś?-zaśmiał się Atasuka
-Tak się składa że jej chłopak-poinformował brunet i zaczęli się szarpać.Do przepychanki dołączył się też Laxus.Zaczęła się bójka.W pewnym momencie do lokalu weszli Natsu i Gray i wiadome było co się zaraz zacznie. Po pubie zaczęły latać krzesła, kufle nawet Akira i Atasuke.To się właśnie dzieje gdy spotkają się w jednym pomieszczeniu.Biedny Elfman który chciał uspokoić towarzystwo sam został wciągnięty w bójkę. W pewnym momencie jak na zawołanie wszystko ucichło.Dopiero teraz poczułam że po moich policzkach spływają łzy.
-Przepraszam-Gajeel przytulił mnie-Nie mogę pozwolić żeby jakiś leszcz podrywał mi dziewczynę.
-Wiem-pocałowałam go
Wyszliśmy z lokalu z którego było jeszcze słychać kłótnie przekleństwa i krzyki.Ruszyliśmy w stronę plaży.Kiedy byliśmy na miejscu Gajeel rozebrał się do bokserek i znacząco się na mnie popatrzał.
-Rozbieraj się gihi- zaśmiał się w charakteystyczny sposób.
Pomyślam że raz się żyje, rozebrałam się do bielizny i pobiegłam za Gajeelem.Pocałunkom i wodnej zabawie nie było końca.Poczułam że jego dłonie coraz częściej znajdują się za gumką mojej dolnej bielizny.Jeżeli on ma na myśli to co ja to ma moje pełne pozwolenie.Zmęczeni po zabawie w wodzie ruszyliśmy w stronę hotelu.Po wejściu do pokoju rzuciliśmy wszystko na podłogę.To niepięcie było wyczuwalne już dużo wcześniej.Zaczęliśmy się namiętnie całować.Rzuciliśmy się na łóżko.Swoje palce wplotłam w jego włosy żeby przyciągnąć go bliżej.Gajeel rozebrał mnie z moich ubrań a sam zdjął spodnie.Przez bokserki przebijał się jego członek.Zaczęłam go ściskać i słyszałam jęki bruneta.Nie wytrzymująć już zdjęłam z niego resztki bielizny.Pieścił moje piersi zataczjąć i ssąc moje sutki..W pewnym momencie delikatnie acz pewnie we mnie wszedł.Poruszał się powoli, co raz szybciej.Cały czas nie przestawał mnie całować .W pokoju było słychać nasze jęki i dźwięk uderzenia jego ud o moje.Wbijałam paznokcie w jego plecy.Było mi niesamowice przyjemnie.Czułam że zaraz dojdę.
Ostatnie pchnięcia Gajeel i nadeszło oczekiwane uczucie.Redfox padł na mnie i odwróciliśmy się
Leżeliśmy tak dopóki nie oddaliśmy się w objęcia Morfeusza.
Rano obudziłam się wyspana i wypoczęta.Poszłam do łazienki podczas prysznica zaorentowałam się że na cały ciele mam malinki.Ubrałam tylko dolną bieliznę i ręcznik,stanik miałam w dłoni.Kiedy wróciłam do pokoju.Gajeel siedział na łóżku i znacząco się uśmiechał.Wyciągnął ręce w moją stronę i przytulił mnie.
-Gajeel, daj mi sie ubrać-powiedziałam kedy zrzucił ze mną ręcznik i delikatnie mnie podgryzał.
Po krótkich igraszkach ubraliśmy się i poszliśmy na plaże.W holu spotkaliśmy resztę ekipy bez Erzy i Jellala.Na plaży rozłożyliśmy się blisko siebie.Leżałam sobie po parasolem czytając przewodnik po mieście.Redfox oczywiście chciał mi rozwiązać górę od kostiumu. W oddali widziałam tych dwóch co nas wczoraj zaczepiali.Wiedziałam że to na dobre nie wyjdzie.
Koniec części I
INFORMACJE
sobota, 31 stycznia 2015
BOHATEROWIE
Gajeel Redfox
Levy McGarden
Lucy Heartphilia
Natsu Dragneel
Gray Fullbuster
Juvia Lockser
Evergreen
Freed Justine
Laxus Dreyar
Bickslow
Mirajane Strauss
Lisanna Strauss
Elfman Strauss
Cana Alberona
Erza Scarlet
Jellal Fernandes
Wendy Marvell
Romeo Conbolt
Alzack Connell
Bisca (Mulan) Connell
Asuka Connell
Bacchus Groh
Sherry Blendy
Chelia Blendy
Ren Akatsuki
Lyon Vastia
Hibiki Lates
Jenny Realight
Eve Tearm
Sting Eucliffe
Rogue Cheney
Yukino Aguria
Subskrybuj:
Posty (Atom)


.png)
.jpg)


.jpg)





.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.png)

.png)





