Szczerze mówiąc czułam że coś jest nie tak.Kiedy ich zauwarzyłam że idą w naszą stronę pomyślałam że zaraz będzie rozróba.Zauważyłam że nas omineli bez słowa.
-Co tam wyczytałaś?-spytał wyrywając mnie z zamyśleń
-Nic ciekawego-wstałam i zaczęłam kierować się w stronę wody.Gajeel jak zawsze poszedł za mną.Cały czas mnie chroni Kocham go i jestem pewna tego.Wziął mnie na ręce i pocałował.Od kiedy pamiętam był sam no chyba że z Laxusem to co innego.Chciałam pływać sle oczywiście Redfox siłą wyciągnął mnie z wody
Zauważyłam że w naszą stronę zmierza moja matka.Gajeel mnie postawił na ciepłym piasku.
-Kto to jest?-orzywiście z pretensjami matka
-Od kiedy cie to interesuje?-złość we mnie buzowała
-Od zawsze-oznajmiła dodając-Ale sobie materiał na chłopaka znalazłaś.Znudzi się tobą i cię rzuci.Co było z tym ostatnim?
Tego już nie wytrzymałam uciekłam jak najdalej od wszystkich.Nie chce tego wspominać to jest zbyt bolesne.Wróciłam do hotelu ubrałam się spakowałam i biorąc bagaże uciekłam w kierunku dworca kolejowego. Co ja jej zrobiłam nigdy się mną nie przejmowała dopiero teraz żeby odstraszyć kolejnego chłopaka.Nie chce mieć z nią nic do czynienia. Pośpiesznie szłam żeby nikt mnie nie zauważył.Kocham Gajeela ale nie chce żeby mnie wrócił.Moje wysiłki poszły na marne. Redfox czekał na mnie przed gmachem.
-A ty gdzie się wybierasz?-zapytał smutny-Zrobiłem coś źle?
-Nie nie chce po prostu widzieć tej kobiety która jest moją matką-poinformowałam.
-Po powrocie zamieszkasz ze mną-zabrał mi walizkę-A teraz idziemy do księgarni kupimy książki i będziemy czytać.
-A na plaże kiedy?-wytarłam łzy
-W nocy-pocałował mnie
Poszliśmy do księgarni.Kupiłam sobie ogrom książek.Gajeel nosił wszystko za mnie.Wróciliśmy do hotelu i udaliśmy się prosto do pokoju.
-Wpadacie do mnie i Lucy?Mamy alkohol-do pokoju wpadł Natsu
-Jasne-zgodziłam sie
Swoją stroną ciekawe co u gołąbeczków pewnie jeszcze śpią bo Bóg jeden wie co oni tam robili i o której wrócili.Położyłam się na łóżku a Gajeel wypakowywał mnie.Po chwili dołączył do mnie
do mnie co komicznie wyglądało ale było mi za ciężko więc się zamieniliśmy miejscami
Nawet nie zauważyłam kiedy zasnęłam.Kiedy się obudziłam odruchowo spojrzałam na wyświetlacz telefonu miałam sms:
"Levy przyjdź wcześniej chłopcy wyszli jesteśmy same:*"
Przebrałam się i ruszyłam dwa pokoje dalej do pokoju Lucy i Natsu.Skoro oni wyszli to impreza rozpocznie się wcześniej co bardzo mnie ucieszyło.
-Można?-weszłam do pokoju
-Ty sie jeszcze pytasz-odezwała się Erza
-A gdzie masz pana Redfoxa-zaśmiała się Evergreen
-Śpi-oznajmiłam i dołączyłam do dziewczyn.
Chłopcy zostawili sake, piwo i wyszli.Dowiedziałam się że Erza jest z Jellalem, Ever z Elfmanem,Lisanna z Laxusem,Lucy z Natsu co z resztą każdy już wiedział,Juvia z Grayem,Mira z Freedem.Cana się przyznała że ma chłopaka którego nie wzięła ze sobą.Pierwsza butelka sake zeszła w mgnieniu oka i zaczęła się druga w między czasie popijając piwo. Przyszła nawet Wendy.Piła razem z nami co będziemy jej żałować.Czas leciał a my zdążyłyśmy wypić wszystko. Wendy się upiła i leżała. Juvia zaczęła płakać.Lucy chciała się bawić.Erza trochę bardzo przesadziła a ja jak to ja jeszcze się trzymałam
-Co tu się dzieję?-Gajeel doznała szoku-Natsu czemu zostawiłeś je same?!
-Ale to chwila była no-usprawiedliwiał się-Przecież nic się nie stało
-Chodź Levy-zwrócił się do mnie-Idziemy do pokoju
Pożegnałam się z dziewczynami i posłusznie wyszłam.
-Czekaj bo mi sie zaraz przewrócisz-wziął mnie na ręce.
Kiedy weszliśmy do pokoju położył mnie na łóżko i wyszedł na balkon zapalić.Chciałam iść się wykąpać ale nie miałam na tyle siły dałam rade rozebrać się do bielizny.Gajeel długo nie wracał.
-Chodź-wyciągałam ręce w jego stronę
-Już idę-powiedział i położył się koło mnie.
Zaczął mnie całować coraz bardziej namiętnie.Sam rozebrał się do bokserek.Zdjął mój stanik i pieścił moje piersi.Spuścił bokserki do kolan i zdjął moją dolną bielizne.Bez żadnych ceregieli wszedł we mnie.Czułam błogie uczucie.Uwielbiałam gdy to robił.Doszedł we mnie.
Nie wiem czemu zebrało mi się na łzy.Wstałam i pobiegłam do łazienki nie chciałam żeby widział moje łzy.Czym prędzej weszłam pod prysznic i zaczęłam szorować ciało.Nie wiem czemu.
-Jesteś?-Gajeel chciał się dostać do łazienki-Otwórz drzwi prosze.
-Zaraz!-krzynęłam
Po bliżej nie określonym czasie wyszłam z łazienki.Ominęłam bruneta stojącego na balkonie.Położyłam się do łóżka i szczelnie okryłam. Nie myślałam już o tym.Stało się to stało trudno.
Tydzień który spędziliśmy w Crocus był najlepszy no ale co dobre to szybko się kończy.Właśnie parami zmierzaliśmy na stację kolejową gdzie miał być już podstawiony pociąg do Magnolii.
Podróż minęła bardzo szybko. Stwierdziłam że będzie lepiej jak Gajeel przeprowadzi się do mnie.Właśnie pojechał po swoje rzeczy ja natomiast robię porządki aby jego rzeczy też się pomieściły.Od powrotu z wakacji źle się czuje ale to pewnie jakaś grypa czy coś.Redfox wrócił z trzema dużymi walizkami i zaczął sie rozpakowywać.
Kiedy byłam na zakupach postanowiłam wejść do apteki żeby kupić test ciążowy.Gdy tylko weszłam do domu od razu wpadłam do łazienki żeby go zrobić.Test wyszedł negatywnie.
-Wróciłem-Usłyszałam jego głos
-Tęskniłam-schowałam test i wyszłam się przytulić.
Wziął mnie na ręce i zaniósł do mojego pokoju.Każdy wie co tam się działo.
Wakacje mineły w zastraszającym tempie.Czas wrócić do szkoły.Ostatnia klasa dużo nauki.
Właśnie stoję pod klasą przed ostatnią lekcją i obserwuję Gajeela.Pokłóciliśmy się.O co? Nie ważne.Po dzwonku weszłam do klasy i usiadłam jak najdalej od bruneta. Mam dosyć czuję się jak zabawka.Wszystkie dziewczyny siedzą ze swoimi chłopakami a ja? Sama w kącie najdalej od wszystkich.
-Idziesz z nami na kawe?-spytała Lucy kiedy wychodziliśmy z klasy
-Jasne- odpowiedziałam
Na kawe poszłyśmy do mojej naszej lodziarni.Może chociaż troche się polepszy w co szczerze wątpie.Po wejściu usiadłyśmy tam gdzie zawsze. W pewnym momencie do lokalu wszedł Redfox z dziewczyną z równoległej klasy Jenny Realight. Moje oczy zapełniły się łzami.Wybiegłam z kawiarni potrącając ich oboje.Słyszałam jeszcze krzyki dziewczyn ale mnie to już nie interesowało.Jest mi smutno bardzo smutno. Zdążyłam wbiec do domu. Resztę rzeczy które ON zostawił spakowałam do kartonów razem ze zdjęciami.Usłyszałam pukanie.
-Levy!-kiedy tylko otworzyłam drzwi Lucy rzuciła mi się na szyje.
Za nią weszła Cana z reklamówkami i Erza.One trzy teraz są mi najbardziej potrzebne.
-Co się stało?-od razu Erza zabrała głos-Ja mu dam ranić naszą Levy.Dzwonie do Jellala.
-To powiedz żeby zebrał resztę ekipy i więcej sake!-Cana oczywiście o alkoholu-Ja napisze do Bacchusa
Ja sprzeciwiać się im nie będe.Po jakiejś godzinie wszyscy pojawili się w moim mieszkaniu i obgadywali co zrobić brunetowi.
-Przestańcie!-krzyknęłam-Jeśli chce Jenny to ja im nie będe przeszkadzać.
Wszystko się uspokoiło i spokojnie piliśmy sake. Nagle usłyszałam pukanie do drzwi. Lucy poszła otworzyć.
-Jest Levy?-usłyszałam jego głos
-Nie ma jej-odpowiedziała pewnie,podała mu kartony-Proszę tu jest reszta twoich rzeczy.
-Chce z nią porozmawiać.Prosze-chciał się dostać do mieszkania
-Nigdzie nie wejdziesz-Lucy zamknęła drzwi.Nie wiem skąd taka krzepa w niej.
Tęsknie za nim ale sam wybrał będę musiała przeżyć.To byłe wiadome, że mnie zostawi.
Rano przyszła po mnie Lucy i Natsu.Razem poszliśmy do szkoły.Mam szczęście że jest Lucy.
Siedziałam na wszystkich lekcjach jak na szpilkach.Kilka razy próbował do mnie podejść ale zawsze Natsu i Gray go odciągali.
Wieczorem wybrałam się na spacer. Kiedy szłam zauważyłam że przede mną idzie Gajeel.Odwróciłam się i zaczęłam biec, ale ja w porównaniu do bruneta biegam bardzo wolno.
-Gdzie mi tak zwiewasz?-złapał mnie-Chcę porozmawiać.
-A jest o czym?-spytałam zła-Widziałam już wystarczająco dużo
-Z Jenny mnie nic nie łączy-oznajmił-Chciałem Cię przeprosić ale nie wiedziałem jak więc ona zgodziła mi sie pomóc.
-Ale Jet i Droy-zaczęłam
-Gadali bzdury-dokończył-Mam tego dosyć tego unikania się.Chce żeby było tak jak zawsze było. Chce widzieć twój uśmiech.
-Tęskiłam-rzuciłam mu sie w ramiona.
Przytulił mnie, tak bardzo mi tego brakowało.Łzy ciekły mi po policzkach.Szliśmy w stronę mojego domu. Chciałam tylko położyć się obok niego i przytulić.Weszliśmy do mieszkania.Gajeel poszedł do kuchni zrobić herbatę.
-Idziemy jutro do szkoły?-spytał przynosząc mi herbatę
-Pewnie że tak-odpowiedziałam z entuzjazmem.
Siedząc na łóżku pijąc herbatę i oglądając filmy zdałam sobie sprawę że brakowało mi jego osoby.
Rano obudziłam bruneta wcześniej niż było umówione.Nudziło mi się samej.Cały czas się przytulaliśmy. Na szczęście wszystko się dobrze zakończyło.
Nie wierzę że można być tak szczęśliwym.
Po prostu go kocham.Stwierdziłam że jak pare dni nie pójdziemy do szkoły.
-Czy ty mnie kochasz?-zapytałam się kiedy zaczął bawić się moimi piersiami
-A czy jeżeli bym cie nie kochała to byś leżał tutaj ze mną i byś mnie obmacywał?-odpowiedziałam pytaniem
-Kochasz-stwierdził
W odpowiedzi tylko go pocałowałam.I wszystko zaczęło się od nowa.Nie będę sie dziwić jak będe w ciąży.
Od dłuższego czasu źle się czuje.Gajeel cały czas się mną opiekuje.Dzisiaj ma wpaść Lucy bo poprosiłam ją żeby kupiła mi test ciążowy.Szczerze mówiąc to boje się że to wykrakałam. Usłyszałam pukanie do drzwi. Z trudem wstałam aby je otworzyć.
-Cześć Levy-przywitała się z uśmiechem-Mam testy.
-Dobra dawaj póki go nie ma-wzięłam test i poszłam do łazienki
Te pięć minut to były najgorsze w moim życiu.To jak czekanie na wyrok.Zobaczyłam test i przeraziłam się.Gajeel spłodził potomka.Świetnie.
-Lucy!-krzyknęłam-Jestem w ciąży
-Nie martw się przecież cie nie zostawi-przyjaciółka zawsze umie pocieszyć-Powiedz mu to prosto z mostu.
-Dobrze jak powiem, to ci SMS napisze-oznajmiłam
-Dobra ja lece bo musze do Natsu iść-pożegnała się i chwile potem już jej nie było.
Co ja mam mu powiedzieć?Po prostu nie wiem.Usiadłam i długo nie musiałam czekać.
-Jestem już!-krzyczał od progu.
-Redfox chodź tu szybko!-zawołałam go i jak na zawołanie kucał już przede mną-Gajeel spłodziłeś potomka
-Że co proszę?Jesteś w ciąży?-był zaskoczony potem dodał-Idziemy na skrobankę
-No chyba nie!-zaczął się ze mnie śmiać.
-Przecież żartuje-oznajmił dotykając mojego brzuch-To mówisz że teraz tu rozwija się mały Gajeel?
-Tak-pocałowałam go
-No to pisz do Lucy jutro opijamy-oznajmił po czym wziął mnie na ręce i zaniósł do mojego pokoju.
Zaczęłam chodzić do szkoły.Będę uczęszczać dopóki brzuch się nie zrobi widoczny.Przyszły tatuś obchodzi się ze mną jak z jajkiem.Nie lubie takiego czegoś.Wszędzie ze mną chodzi.Cieszyłam się że go mam.Trochę się bałam czy damy rade.Oboje jesteśmy bardzo młodzi.No może ja mam 19 lat i jestem w ciąży a Gajeel 21 i zachwuje się gorzej niż nadgroliwy rodzic.
Żadnego leżenia na podłodze, żadnego alkoholu, żadnej kawy, zero stresu nerwów no po prostu nic nie mogę.Jeżeli tyko idę się kąpać brunet idzie ze mną.
Teraz jestem w szkole i się ukrywam żeby choć na chwile dał mi spokój
-Dzięki ci Mira-uśmiechnęłam się do przyjaciółki.
-Nie ma za co-odwzajemniła uśmiech-Swoją drogą to troche przesadza
-Trochę bardzo-poprawiłam
-Tutaj jesteś krasnalu-pocałował mnie w czubek głowy-Freed znalazłem Mirajane!
-Dzięki ci-od dwóch godzin jej szukam
Po powrocie do domu poszłam spać bo już nie moge wytrzymać.Jeszcze mi się dziwi że się denerwuje.Każdy na moim miejscu się już dawno wykończył.
Brzuch był już widoczny.Wyglądałam jakbym połnęła piłkę do koszykówki.Do szkoły już nie chcodziłam Miałam nauczanie indywidualne.
W końcu nadszedł dzień porodu.Poród jak poród bolało jakbym się żywcem paliła.Ale w końcu się udało i powitaliśmy na świecie pierwszą córkę Gavy.Gajeel już od kiedy zostałam przywieziona do sali z nami siedzi.
Co robię teraz?
Pracuje w domu,jestem pisarką.Gajeel jest biznesmenem.Obecnie mamy dwójke dzieci.Gavy która ma obecnie 15 lat i jest mieszanką nas obu i Rogue który ma niecały roczek i wygląga ja tatuś.Kropka w kropkę.
Nie wspomniałam o najważniejszym.Wyszłam za Gajeela tuż po zakończeniu roku szkolnego.Rodzice nie mieli pretensji.Mama odziwo się zmieniła pomagała nam jak tylko mogła.
Mam takie życie jakie sobie wymarzyłam.Obecnie spodziewamy sie trzeciego dziecka. Jestem szczęśliwa.
KONIEC




.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.png)

.png)





